A zaczęło się od schrupania przez Grzegorza Schetynę Nowoczesnej, która w rzeczywistości została zmieciona z areny politycznej. Wydawało się, że po tym wydarzeniu inne partie będą z większym sceptycyzmem podchodziły do koalicji z PO. Tak nakazywał zdrowy rozsądek, ale  wizja brukselskich synekur przeważyła. Dinozaury w naftalinie ruszyły do ataku.  Bojąc się, że startując samodzielnie w wyborach europarlamentarnych nie zdobędą potrzebnej ilości głosów, nie licząc się ze zdaniem szeregowych członków, podjęły decyzję o  załapaniu się na brukselską kasę. Nie ważne, że ich programy nie mają ze sobą wiele wspólnego. W swej pazerności weszliby w alianse nawet z diabłem, byle by tylko znaleźć się w Brukseli.


Na początku lutego zawiązała się cudaczna koalicja do której weszły dawne dinozaury jeszcze rodem z PZPR, byli premierzy i były szef MSZ Radosław Sikorski. Leciwe grono o twardych spojrzeniach i zatroskanych minach zjednoczyło się. Byli to: Ewa Kopacz, Jerzy Buzek, Kazimierz Marcinkiewicz, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller, Marek Belka. Pełni zatroskania o dalsze losy Polski, wystosowali apel do wszystkich opozycyjnych partii, aby się jednoczyć. „Wybory do PE przypadają w chwili kluczowej dla losów Polski. Wzywamy odpowiedzialne siły i środowiska polityczne, samorządowe i obywatelskie do wystawienia jednej, szerokiej listy, której celem byłaby odbudowa mocnej pozycji Polski w UE. Apelujemy o powstanie koalicji europejskiej, która uniemożliwi wyprowadzenie Polski z UE. Tego wymaga polska racja stanu”.


Apel w podniosłym tonie sprawia wrażenie, że wszystkie siły przeciwne PiS-owi jednoczą się w obliczu ogromnego zagrożenia. Zaraz czeka nas zagłada, utrata niepodległości. Nasze dinozaury chcą nas bronić… no właśnie przed kim i przed czym? Wymyśliły sobie wyimaginowany powód – wyprowadzenie Polski z UE.  To nic, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chce Polski wyprowadzać z Unii. Oni tą fałszywą teorią od dłuższego czasu karmią naród. Chcą także odbudować mocną pozycję Polski w UE, która, ich zdaniem, legła w gruzach za rządów PiS.  Ciekawe, na czym polegała owa mocna pozycja Polski za czasów rządów PO-PSL? Na przytakiwaniu we wszystkim urzędnikom brukselskim, na braku własnego zdania i poczuciu szczęścia za każde poklepywanie po plecach.


Ciekawe, kto się jeszcze da nabrać tej skompromitowanej grupie, która dawno powinna przepaść w niebycie politycznym. Ale u nas wszystko jest możliwe, łącznie z poparciem różnych ugrupowań typu Palikota. I na to widocznie liczy grupa wyleniałych dinozaurów. Na ich gorący apel odpowiedziało SLD z Włodzimierzem Czarzastym i Zieloni z rozczochraną siwą głową, która zawsze była widoczna na wszystkich demonstracjach KOD i Obywateli RP. Teraz czas na PSL, które zamknie wspaniałą koalicję skoku na brukselską kasę.  Po decyzji Czarzastego oburzyły się doły partyjne, których nikt nie pytał o zdanie i którzy nie będą nic mieli z brukselskich synekur.  W ostrych, dosadnych słowach wyrazili dezaprobatę dla decyzji Czarzastego. Ale niestety dawnych komunistycznych działaczy nic nie obchodzi, tylko kasa. Siwe głowy już dawno powinny odejść z polityki, a oni do samego końca będą zdobywali dla siebie grube pieniądze. Symboliczny jest dzień zbratania się PO z SLD. Akurat wypadł w dzień pogrzebu premiera Jana Olszewskiego, na którym próżno było szukać reprezentantów opozycji. Byli wówczas zajęci dużo ważniejsza sprawą – koalicją z komunistami. Tak oto koło historii zamknęło się.  


Nawet nie warto zastanawiać się, czy w koalicji europejskiej dyskutuje się nad tym, jaka powinna być UE, w jakim kierunku ma dalej iść. Czy nadal grzęznąć w biurokratycznych absurdach, czy przeżyć gruntowne oczyszczenie. Niestety brexit niczego przywódców Unii nie nauczył. Nadal brną w daleko posuniętą ingerencję niektórych państw, głównie Polski i Węgier. I wszystko wskazuje, że Unia może iść drogą federacji państw pod silną hegemonią Niemiec, że może ukształtować się jako Europa dwóch prędkości z dominacją Francji i Niemiec. Już dziś doskonale widać, jak ulgowo traktowane są wydarzenia we Francji, gdzie brutalne akty policji wobec demonstrantów nie budzą w Brukseli żadnych obaw.


Gdy się patrzy na aktywność naszych różnego autoramentu dinozaurów, którzy żywo przebierają nogami w marszu do Brukseli, jakoś trudno uwierzyć w odrodzenie się UE. Ale wszystko w rękach wyborców.