Pro gejowska demonstracja zgromadziła kilkanaście osób. Emerytek znanych z udziału w demonstracjach groteskowej opozycji, trockistów z Pracowniczej Demokracji, i występujących pod czerwoną flagą (taką sama, jaka mają komuniści i naziści) towarzyszy ze Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego. Homo lewicowi kontrmanifestanci mieli ze sobą dużą tęczową szmatę.

 

Przeciwników homo deklaracji było zdecydowanie więcej. Media pisały o kilkuset. Byli to głównie emeryci. Często znani z demonstracji (ekipa obrońców ''krzyża”, pan Poziomka). Było kilka rodzin z dziećmi. Licznie pojawili się politycy kobraliny. Była też posłanka klubu PiS Anna Siarkowska, muzycy Norbert "Smoła" Smoliński i Paweł Piekarczyk, Mariusz Dzierżawski i aktywiści fundacji Pro, prawnicy z Ordo Iuris, działacze Prawicy RP, Narodowego Odrodzenia Polski (z transparentem organizacji mającym pewnie z 40 lat, trzymali go działacze NOP w wieku przed emerytalnym), oraz niżej podpisany Jan Bodakowski z transparentem „homosex to większe ryzyko chorób przenoszonych drogą płciową”. 

 

Mając parcie na szkło, udzieliłem kilku wypowiedzi dla mediów i przeprowadziłem kilka wywiadów z politykami i uczestnikami protestu dla kanałów You Tube Sumienie Narodu i Suwerenna Myśl. Stacje telewizyjne występowały anonimowo (obawiając się reakcji emerytów na swoje loga) więc nie wiem przedstawicielka, której stacji mnie rozbawiła. Im bardziej się pytała o moje poglądy religijne na gejów, tym bardziej zasypywałem ją faktami naukowymi. Kobiecina po kilka razy powtarzała swoje pytania, widać było, że dociskana za pośrednictwem słuchawki w uchu przez redaktorów z reżyserki. Zapewne emeryci dawali się wkręcać reporterom, zachwyconym możliwością udokumentowania niechęci emerytów do gejów, widokiem moherowych beretów na tle konserwatywnych transparentów.

 

Demonstracja w obronie dzieci przed homo deklaracją kolejny raz pokazała brak zaangażowania katolików w obronę wspólnoty narodowej zagrożonej lewicową agresją. Protest był od kilku dni nagłaśniany. W Warszawie jest około 300 kościołów, pewnie w każdym kościele działa minimum kilkadziesiąt osób, w harcerstwie, oazie, duszpasterstwach, neokatechumenacie, odnowie, a na demonstracje przyszło tylko kilkaset osób, i to emerytów. Jest to niestety dla polityków argument, że nie warto dla zdobycia poparcie odwoływać się do wartości konserwatywnych. Piszę to ze smutkiem, bo uważam, że agresja homo lewicy jest śmiertelnym zagrożeniem dla naszego kraju.

 

W swoich wypowiedziach dla mediów przypominałem, że homo deklaracji zapowiadają ordynarne łamanie prawa zakazującego dyskryminacji z racji na preferencje seksualne i polityczne. Uprzywilejowywanie homoseksualistów i lewicowców, kosztem heteroseksualistów i konserwatystów, jest dyskryminacją zakazaną przez Konstytucje, kodeksy, ustawy i przepisy Unii Europejskiej.

 

Przypominałem, że zapisy homo deklaracji sprzeczne są z ochroną danych osobowych wprowadzonych Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady UE (RODO). Zgodnie z tym rozporządzeniem „zabrania się przetwarzania danych osobowych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub światopoglądowe, przynależność do związków zawodowych oraz przetwarzania danych genetycznych, danych biometrycznych w celu jednoznacznego zidentyfikowania osoby fizycznej lub danych dotyczących zdrowia, seksualności lub orientacji seksualnej tej osoby”.

 

Wskazywałem, że postulowana przez homo deklaracje instytucjonalizacja „form pożycia osób tej samej płci” jest „sprzeczna z treścią art. 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”, a utworzenie homo hostelu jest sprzeczny z zakazem dyskryminacji z racji na orientację seksualną, uprzywilejowanie homoseksualistów wiązałoby się bowiem z dyskryminacją heteroseksualistów.

 

W wypowiedziach do mediów skrytykowałem wprowadzenie monitoringu „przestępstw z nienawiści motywowanych homofobią i transfobią”. Monitorowane bowiem powinny być wszystkie przestępstwa bez względu na preferencje seksualne ofiar, nie można uprzywilejowywać jednych ofiar (homoseksualistów) i dyskryminować innych ofiar (heteroseksualistów).

 

W swoich wypowiedziach potępiłem homo deklaracje za demoralizacje dzieci w szkołach poprzez zapowiadane wprowadzenie zajęć w szkołach opartych na wytycznych WHO. Jak wynika z tekstu standardów dostępnych w języku polskim na stronie WHO <<zgodnie ze standardami WHO seksedukatorzy powinni przekazywać dzieciom w wieku poniżej 4 lat takie treści jak „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała”, „masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa” oraz „odkrywanie własnego ciała i własnych narządów płciowych”, dzieci w wieku od 4 do 6 lat mają zgłębiać tematykę związków osób tej samej płci, a w wieku od 6 do 9 lat mają być nauczane o różnych metodach antykoncepcji, poznawać „seks w mediach (łącznie z Internetem)” oraz rozwijać swoje „zadowolenie i przyjemność z dotykania własnego ciała (masturbacja/autostymulacja)”. Kolejne etapy to przekazywanie dzieciom w wieku od 9 do 12 lat tematów: „przyjemność, masturbacja, orgazm”, „skuteczne stosowanie prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych”, „miłość wobec osób tej samej płci” czy „różnice między tożsamością płciową i płcią biologiczną”, a wreszcie „pierwsze doświadczenia seksualne” (przypomnieć należy, że chodzi o dzieci, które nie ukończyły 12 roku życia!), w wieku 12 do 15 lat: „tożsamość płciowa i orientacja seksualna, w tym «coming out»/homoseksualizm”, „ciąża (także w związkach osób tej samej płci), bezpłodność, przerywanie ciąży, antykoncepcja, antykoncepcja doraźna” oraz „informacje o usługach doradczych dotyczących antykoncepcji”. Ostateczny cel tak prowadzonej „edukacji seksualnej” następuje wraz z ukończeniem 15 roku życia, kiedy tak uformowany młody człowiek powinien osiągnąć konkretną przemianę światopoglądową: „zmiana możliwych negatywnych odczuć, odrazy i nienawiści wobec homoseksualizmu na akceptację różnic seksualnych”, mieć świadomość istnienia „seksu powiązanego z wymianą dóbr ekonomicznych (prostytucja, seks za prezenty lub posiłki)” oraz wyrażać „otwartość na różnego rodzaju związki i style życia”>>.

 

Tekst standardów WHO dostępny jest na stronie internetowej Biura Regionalnego WHO dla Europy i BzgA (Bundeszentrale für gesundheitliche Aufklärung - Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej), „Standardy edukacji seksualnej w Europie Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem”

https://www.bzga-whocc.de/fileadmin/user_upload/Dokumente/WHO_BzgA_Standards_polnisch.pdf

 

Przypomniałem, że homo indoktrynacja w szkołach sprzeczna jest z artykułem 48 Konstytucji, który gwarantuje rodzicom prawo „do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

 

Uznałem za głupi pomysł homo deklaracji dyskryminacje heteroseksualistów i konserwatystów poprzez uprzywilejowanie homoseksualistów (czyli dyskryminacje heteroseksualistów i konserwatystów) w sporcie i kulturze.

 

Przypomniałem, że rzekome zapewnienie przez homo deklaracje „wolności artystycznej w miejskich instytucjach kultury” zapewne oznacza promowanie treści pełnych nienawiści do katolicyzmu i polskości.

 

Wskazałem, że zapowiedzi homo deklaracji o uprzywilejowaniu przez miasto przedsiębiorców wspierających homo lewice oznaczają dyskryminacje przedsiębiorców konserwatywnych, co jest sprzeczne z prawem zakazującym dyskryminacji z powodu wyznania, poglądów politycznych i preferencji seksualnych (w tym i z pracy).

 

Jan Bodakowski