Co by tu wymyślić, żeby się chociaż lekutko rozerwać. Jest! Trza się wziąć za Kaczora. To zawsze w cenie u koalicjantów, modne, salonowe takie. Salony trzeba szanować, bo to od lat sól naszej ziemi partyjnej. Że my, nasza partia, powinniśmy nie salony, tylko wieś? A co, coś jej dolega? Stoi jak stała, chałupa przy chałupie. Kury gdaczą, krasule ryczą, indyki gulgoczą, koniska rżą, baby po opłotkach rajdają. Wszystko bez naszego udziału. Fakt, wieś jest ważna przed wyborami, kiedy trza zagadać do chłopów, podeprzeć się historią, że my najstarsza formacja, rzucić Witosem, bo to zawsze chwyta. I hajda do stolicy, odpocząć od wiejskich aromatów.


       Jakby tu tego Kaczora? Może z grubej rury. Zaraz, zaraz…Do kogo porównywali go koalicyjni nasi dozorcy? Stalin? Ale on już niemodny. Mussolini? Dżyngis - chan? Pol-Pot? E, za łagodni wobec tego typka. Kto by tu? Hitler! Ten ciągle dobrze się sprzedaje. Nawet teraz w Teatrze Powszechnym, gdzie odważny zespół wystawia „Klątwę” będą grać jego „Mein Kampf”. No dawaj, robimy z gościa Hitlera, bo akurat modne. Zdjęcie jest, nawet dość udane, z przemówienia w Sejmie. Gęba jak trza anfas czyli z przodu a nie bokiem. Chwileczkę…Mała grafika. Ciach, mach i oto gadzina co nam tyle szkód narobiła, już ma dorysowane wąsiki jak u Hitlerka. I z boku warto dopisać „ Nie da się spać”, że niby póki on jest i jeszcze stoi na własnych nogach, strach kłaść się do wyrka, bo a nuż przyjdzie, zniszczy, odbierze wolność, albo na naszych oczach zeżre Konstytucję. Uff, pięknie wyszło. Niech teraz idzie dzieło w świat!


      Poszło! I co? Jest, co zaplanowane. Oburzyli się. Wiadomo. Przeprosić każą. Mnie! Co ja jestem? Jakiś przepraszacz zawodowy? Nie kapują, że to wszystko z nudów? Już ja im odpowiem.


    „Nie będzie żadnych przeprosin, bo nikogo nie obraziłem. Pozdrawiam wszystkich nienawistników, ludzi zawziętych, oszczerców, kłamców, pogardliwców, wszystkich bez elementarnego poczucia humoru. Spróbujcie się nad sobą przez chwilę zastanowić. W Dniu Szczęścia pozdrowienia…”


    Ha! Dobry tekst! Teraz jak się który odezwie, wiadomo, nienawistnik, oszczerca, kłamca i tak dalej. Się ma te zdolności do pokonywania wertepów. A ci piszący w Internecie, że mi słoma z butów wystaje, to grupa specjalnie szkolona przez wiadomo kogo. Mnie słoma? Jaka słoma? Żadnej słomy w swoich butach nie widziałem, chociaż rano obejrzałem wszystkie, nawet te zimowe i sandały na lato.


      Ubawił mnie też setnie rzecznik naszej partii, Kubuś Stefaniak. Jak on przywalił temu chudemu premierowi. Podobnie jak ja – obrazem. Wziął se Chełmońskiego, to malowidło z chłopem i jego dzieciakiem, jak się gapią w niebo na bociany. I podpisał, cha, cha! „Dzieła wybrane PiS: Młody Morawiecki po wydojeniu wypatruje Boeinga PLL LOT. Olej na płótnie”. Udała nam się młodzież. Będzie komu oddać pałeczkę, gdy nas już na urzędach nie stanie. Tfu, odpukać! Muszę te słowa wypluć!


     Poczytałem sobie też te jego twitterowe rozmówki z posłanką Pawłowicz. Ona mu zrzędzi, że ma premiera szanować, bo kiedy ten miał 15 lat został porwany przez ZOMO, i kazali mu grób se wykopać, więc dużo przeżył. A nasz rzecznik Kubuś walnął przytomnie o tym porwaniu: „A nie przez Marsjan?” No boki zrywać. Ma chłopak poczucie humoru. Tak trafnie dopiec jednym strzałem i pani Krysi i chudemu Mateuszkowi. Oj, rośnie nam mistrz politycznego fechtunku. Pasuje do nas. Niech śmiało wkracza na arenę, niech zdobywa ten „kraj krzyży, ciemnoty i kadzidła” – jak to bystrze ujął płk. Mazguła.