Przez blisko miesiąc podroży pokonał trzy tysiące kilometrów wiążąc około półtora tysiąca więźniów. Przez całą podróż więźniowie pozwolono raz się umyć i dwukrotnie nakarmiono ich ciepłym posiłkiem. Poza tym byli karmieni niewielkimi porcjami chleba i słonych ryb, które potęgowało uczucie pragnienia. Woda była rzadko wydzielana i często pochodziła z kałuży znajdujących się wokół pociągu który zatrzymał się na postój. Ponad 360 z nich zmarło po drodze na skutek wycieńczenia i fatalnych warunków podróży. Ich zwłoki zostały dowiezione do stacji docelowej w specjalnych wagonach trupiarkach, które znajdowały się w składzie pociągu. Obsługa pociągu musiała rozliczyć się nawet z każdego trupa. Gehennę podróżny przeżyło 865 więźniów Polaków. Według statystyk NKWD 50 % z nich stanowili członkowie AK, blisko 10 % stanowili członkowie Narodowych Sił Zbrojnych, reszta figurowała w statystkach jako folksdojcze, współpracownicy nazistowskiego aparatu bezpieczeństwa, a około 10 % nie przypisano żadnego konkretnego przewinienia. Wśród tych których uznano za niemieckich konfidentów czy sympatyków III Rzeszy, byli najczęściej również członkowie NSZu czy członkowie stronnictw politycznych. Sowieci takim posunięciem chcieli zniechęcić społeczeństwo polskie do tych środowisk i struktur, które wprost okazywały swoją wrogość wobec aparatu władzy komunistycznej. Im bardziej niebezpieczna partia w oczach władzy ludowej, tym liczniejsze przedstawicielstwo miała wśród wyłapanych przez NKWD. Dlatego najliczniejszą grupę stanowili narodowcy ze Stronnictwa Narodowego czy Obozu Narodowo Radykalnego, sporą grupę stanowili przedstawiciele chadeckiego Stronnictwa Pracy, zdarzali się również ludowcy i socjaliści. Ponad 5 % stanowiły kobiety, które zresztą określiły granice wiekowe uwięzionych w rembertowskim obozie NKWD. Najmłodsza więźniarka obozu miała 15 lat i była łączniczka w podziemiu. Najstarszym więźniem była również kobieta, która miała 70 lat. Wśród przywiezionych z Rembertowa większość stanowili mieszkańcy powiatu sokołowskiego, następnie mińskiego oraz mieszkańcy Warszawy, Łodzi oraz z terenu województwa poznańskiego. Najbardziej znanym więźniem tego akurat transportu był generał August Emil Fieldorf ps. Nil. Który trafił do pracy przy wyrębie lasu ze zmienioną tożsamością jako Walenty Gdanicki. Nierozpoznany przedłużył w ten sposób swoje życie o kilka lat. Do obozu w Rembertowie trafił z powodu posiadania przy sobie dolarów, co według komunistycznego aparatu bezpieczeństwa było samo w sobie dowodem jego potencjalnej działalności na rzecz obcego wywiadu. w transporcie znalazł się również między innymi Poseł na Sejm z ramienia BBWR Ignacy Tomaszkiewicz, czy Konstanty Skrzyński prezes konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego na okręg radomski a jednocześnie bart hrabiego Aleksandra Skrzyńskiego premiera rządu. Dwaj wybitni działacze Stronnictwa Pracy - Jan Hoppe jego wiceprezes oraz dyplomata oraz sekretarz Rady Jedności Narodowej Bolesław Biega. W zemście za przybliżenie światu prawdziwych sprawców katyńskiej zbrodni, w transporcie znaleźli się również członkowie Polskiego Czerwonego Krzyża, którzy uczestniczyli w pracach ekshumacyjnych.

 

Uroczystości upamiętniające wywózkę odbyły się dziś w Rembertowie przy pomniku Więźniów Obozu NKWD w Rembertowie. Wzięły w nich udział delegacje władz samorządowych, Wojska Polskiego, rembertowskich szkół, organizacji pozarządowych, poczty sztandarowe oraz kombatanci. Szczególnym gościem uroczystości był ppłk NSZ Jan Zalewski, który jest najprawdopodobniej ostatnim żyjącym więźniem wspomnianego wyżej transportu na Syberię i przyjacielem z czasów pobytu w łagrze generała Nila. Mimo 97 lat życia pułkownik Zalewski ze szczegółami przybliżył uczestnikom uroczystości okoliczności wywózki z Rembertowa. Jan Zalewski wrócił z Uralu w roku 1947, niektórzy z więźniów obozu wypuszczeni z łagrów przez Sowietów byli natychmiast przejmowani na granicy polsko-radzieckiej przez aparat bezpieczeństwa i ponownie aresztowani trafiali do polskich więzień. Obóz NKWD w Rembertowie został rozbity podczas brawurowej akcji podziemia niepodległościowego w nocy z 20 na 21 maja 1945 roku. Na skutek błyskotliwego szturmu udało się uwolnić około 500 więźniów, którzy za kilka dni mieli w kolejnym transporcie trafić na Syberię. Ostatecznie w obawie przed kolejnym atakiem obóz zlikwidowano w lipcu 1945 roku.

 

Arkadiusz Miksa