Poparcie osób wywodzących się z PZPR i PRL dla cenzury internetu wprowadzonej przez Unie Europejską nie dziwi, szczególnie jak zna się historie cezury w PRL.

Historia wbrew pozorom nie jest nauką tylko o przeszłości. Jest też nauką o korzeniach dnia dzisiejszego (i zapewne dla tego tyle wysiłku establishment III RP wkładał w likwidacje lekcji historii w polskich szkołach). Historia jest nauką o przyczynach tego, że lewicowy establishment zmonopolizował zasoby, o przyczynach powszechnej pauperyzacji w III RP, o tym, czemu większość nie miała w III RP szans na godne życie. O tym, jak komuniści w PRL kształtowali ład medialny, ład, z którego wyrosły media i środowisko tak nienawidzących Polski i Polaków dziennikarzy III RP, czyli instytucje i ludzie, którzy we współczesnej Polsce, zamiast informować (dostarczać wiedzy potrzebnej ludziom), odpowiadają za ogłupianie, demoralizacje, i manipulowanie Polakami. Jedną z publikacji opisujących role ludzi kultury i nauki w PRL jest książka „Dziennikarze władzy, władza dziennikarzom. Aparat represji wobec środowiska dziennikarskiego” wydana przez Instytut Pamięci Narodowej w serii „Dziennikarze – Twórcy – Naukowcy”. Z kart publikacji IPN czytelnicy dowiedzą się o metodach pracy cenzury (Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk).

 

Cenzurę (w okupowanej przez komunistów Polsce) powołał w 1945 roku Jakuba Bermana (który co zaskakujące nie był etnicznym Polakiem). Dekret o powstaniu cenzury przewidywał, że cenzurowane będą teksty: krytykujące ustrój, ujawniające tajemnicę państwową, krytykujące sojusz komunistycznej „Polski” z ZSRR, krytykujące ZSRR, naruszające socjalistyczne ''prawo'' i socjalistyczne ''obyczaje'', podające ''nieprawdziwe'' informacje. Cenzura była strażniczką komunistycznej dyktatury i instrumentem komunistycznej indoktrynacji społeczeństwa.

 

Cenzura była ściśle powiązana z organizacją przestępczą PZPR. Celem działania cenzury była realizacja polityki PZPR. Wytyczne co i jak cenzurować cenzorzy dostawali z wydziałów prasy, propagandy, lub nauki, PZPR. PZPR organizowała cykliczne szkolenia dla cenzorów. Cenzorzy utrzymywali nieustanny kontakt z PZPR. Cenzura musiała być na bieżąco z aktualną polityką PZPR (realnymi celami działań PZPR, których nie mogli poznać normalni Polacy). Cenzorzy byli zobowiązani, by wszelkie wątpliwości, rozwiewać prosząc o pomoc aparat PZPR. Partia nie dawała cenzurze samodzielności, PZPR ściśle określała jakie treści są zakazane a jakie dopuszczalne.

 

Kontrola PZPR nad cenzurą była dla partii niezbędna do sprawnego przeprowadzania intryg. Fanatyzm i gorliwość cenzorów czasami przeszkadzała w misternych grach partii. Cenzorzy zamiast ewolucyjnych zmian chcieli permanentnej rewolucji. W latach czterdziestych cenzorzy wywodzący się z KPP chcieli od razu zniszczyć Kościół katolicki, PZPR wiedziała, że nie może sobie pozwolić od razu na otwarte prześladowania kościoła, bo chłopi i robotnicy były zbyt religijni. Posłuszna zaleceniom PZPR cenzura niszczyła więc tylko te czasopisma katolickie, które pisały o sprawach społecznych. By manipulować skutecznie informacjami i osiągać zamierzone efekty propagandowe PZPR szczerze informowała cenzorów o sytuacji w kraju i na świecie, o prawdziwych intencjach komunizmu. Podczas kursów cenzorzy byli uczeni z zakazanych podręczników. PZPR co poniektórym pisarzom i wydawnictwom pozostawiała więcej swobody, by tworzyć pozory swobody, cenzura miała równocześnie pamiętać, że wobec wszystkich innych ma pozostać surowa.

 

Działalność cenzury miała była przykładem demonicznej przewrotności komunizmu. Komuniści głosili, że są demokratami i zwolennikami wolności słowa. Cenzura według komunistów miała być gwarantem wolności słowa. Inne niż komunistyczne przekonania były przez komunistów zwalczane jako atak na wolność słowa i demokracje.

 

Cenzura była typowym przejawem niepraworządności PRL. Działała wbrew prawu (konstytucja PRL gwarantowała wolność słowa) i poza prawem (urząd nie podlegał prawu administracyjnemu). Nie uzasadniała swoich decyzji. Faktyczne realia działalności cenzury nie miały odzwierciedlenia w przepisach PRL.

 

Komunistyczne władze stosowały cenzurę prewencyjną. Teksty przed publikacją były czytane przez cenzorów. Cenzorzy po lekturze decydowali czy tekst może być opublikowany, czy nie. Mechanizm ten pozwalał PZPR na „skuteczne blokowanie wszelkich niewygodnych dla rządu treści” i dowolne manipulowanie informacjami.

 

Cenzorzy arbitralnie (a nie na podstawie jakieś zapisane kryteria) decydowali o dopuszczeniu lub nie tekst do publikacji. Cenzura zakazywała wspominania w mediach o swoim istnieniu. Uniemożliwiała krytykę PZPR, ZSRR, ustroju, niskiego poziomu artystycznego kultury komunistycznej, podważanie sowieckiej okupacji Kresów. By chronić wizerunek PRL, cenzura blokowała teksty pro komunistyczne rażące fanatyzmem, popadające w śmieszność, zbyt nudne. Dopuszczano konstruktywną krytykę pro socjalistyczną, cenzurując krytykę anty socjalistyczną.

 

Książki w PRL były przed wydrukowaniem były kontrolowane przez cenzurę cztery razy. Artykuły w pismach trzy razy. Najpierw cenzor czytał maszynopis. Za drugim razem wydruki z matryc. Za trzecim razem egzemplarze przeznaczane do sprzedaży. Za każdym razem był to inny cenzor, by kontrolować pracę cenzury – gdy okazywało się, że wcześniejszy cenzor stracił czujność nakład książki czy czasopisma był wycofywany ze sprzedaży i niszczony. Książka wznawiana w innym wydawnictwie podlegała ponownej cenzurze. Cenzor każdy tekst traktował jako bieżący komentarz polityczny. Błędy drukarskie traktowano jako dywersję polityczną. Podobnie oceniano układ tekstu i fotografii, cytowanie klasyków komunizmu niezgodnie z linią partii lub błędnie. Cenzurze podlegały nawet teksty modlitw i pieśni liturgicznych.

 

W pracy cenzorów władze komunistyczne doceniały umiejętność minimalnej (ale za to najbardziej celnej) ingerencji. Wbrew oficjalnej ideologi gloryfikującej klasę robotnicza cenzura werbowała pracowników z inteligencji. Cenzorzy szkoleni byli, tak by być sympatycznymi dla autorów i zdobywać ich sympatie. Celem cenzury było skłonienie autorów do współpracy, do tego by sami autorzy cenzurowali swoje teksty.

 

Na kartach „Dziennikarze władzy, władza dziennikarzom. Aparat represji wobec środowiska dziennikarskiego” czytelnicy mają też okazje poznać: postać krakowskiego cenzora Tomasza Strzyżewskiego w 1977 roku wywiózł do Szwecji wytyczne (opublikowane w publikacji „Czarna księga cenzury PRL”), zakres inwigilacji przez SB dziennikarzy prasy świeckiej i katolickiej, dzieje poszczególnych redakcji w PRL, które z fragmentów tekstów były usuwane przez cenzorów, losy tajnych współpracowników, losy dziennikarzy związanych z Solidarnością, biografie Tajnych Współpracowników SB, i biografie ofiar bezpieki.

 

W publikacji IPN znajdują się też informacje o usunięciu z mediów, podczas stanu wojennego, w czasie weryfikacji dokonywanych przez dziennikarzy lojalnych wobec komunistów, dziennikarzy niepodzielających dogmatów komunistycznych (o kierowniczej roli PZPR w życiu społecznopolitycznym, gospodarce i mediach, sojuszu z ZSRR, szkodliwości opozycji). Bez takich czystek nie byłoby możliwe stworzenie w III RP takich mediów, jakie są podstawą manipulacji, dezinformacji, demoralizacji i ogłupiania, dokonywanego w interesie establishmentu III RP. W wyniku czystek z radia i telewizji zwolniono 513 osób, z prasy 30% dziennikarzy (warto pamiętać, że dzisiejsze gwiazdy mediów swoją karierę zbudowały na fundamencie lojalności dla komunistycznej tyranii). W nagrodę za zwalczanie Solidarności weryfikacji uniknął współpracownik SB Krzysztof Teodor Toeplitz, współpracownik SB Daniel Passent, oraz Andrzej Krzysztof Wróblewski.

 

Destruktywna działalność bezpieki nie ograniczała się tylko do PRL, również i wśród Polaków na emigracji komuniści szerzyli swoje kłamstwa i manipulacje. By zdezorganizować emigracje na zachodzie i uniemożliwić jej oddziaływanie na rodaków w kraju komunistyczna bezpieka wspierała niektóre emigracyjne czasopisma. Czasopisma te skłócały emigrantów, kompromitowały emigracje, sugerowały bezsens oporu, przejaskrawiały spory, ujawniały wstydliwe epizody z przeszłości emigrantów. Komunistycznej bezpiece sprzyjało zachowanie samych działaczy emigracyjnych „angażujących się w zażarte kłótnie o rzeczy nieraz błahe”, dzięki czemu można było głosić pod ich adresem szyderstwa i kpiny. Na kartach prasy pro krajowej nagłaśniano „wszelkie inicjatywy mające na celu zbliżenie z” PRL, publikowano artykuły o rozwoju PRL i wzbudzano sentyment za krajem.

 

Niestety wśród współpracowników PRL znaleźli się też i narodowcy. Płatny agent bezpieki Jan Matłachowski i wydawany przez niego „Tygodnik” . Wydawca i księgarz Bolesław Świderski. Uzależnione od PRL było też czasopismo „Horyzonty” Witolda Olszewskiego. Publicystą „Horyzontów” był Jędrzej Giertych. Czasopismo akceptowała uzależnienie PRL od ZSRR, ale żyło złudzeniami, że możliwa jest stopniowa dekomunizacja ustroju społecznego PRL. Olszewski za kasę z PRL (prenumeratę 200 egz.) zgodził się: zaprzestać krytyki PRL, krytykować RFN i nieprzejednaną emigrację. W sumie od 1966 do 1970 roku Olszewski od PRL dostał 5500 dolarów (bez wsparcia PRL pismo przestało się ukazywać). Bezpieka zaakceptowała zachowanie katolickiego i narodowego charakteru pisma, by nie wzbudzać podejrzeń francuskiego kontrwywiadu. Współpraca jednak układała się niezbyt dobrze, Olszewski nie wypełniał wszystkich poleceń i dążył do niezależności. Problemem dla SB był Jędrzej Giertych, który z jednej strony radował komunistów haniebną i bzdurną krytyką protestów robotniczych w PRL, a z drugiej strony martwił swoim przywiązaniem do katolicyzmu. Na sympatię „Horyzontów” i jego publicystów z awersją reagowały oficjalne struktury narodowców. W 1960 roku ze Stronnictwa Narodowego wyrzucono publicystów pisma, w tym i Olszewskiego i Giertycha.

 

Jednym z niezwykle ciekawych tematów poruszonych w „Dziennikarze władzy, władza dziennikarzom. Aparat represji wobec środowiska dziennikarskiego” była kwestia pracy polskich emigrantów we francuskim kontrwywiadzie po II wojnie światowej. Podczas II wojny światowej na terenie Francji działała sieć wywiadowcza Stronnictwa Narodowego o kryptonimie F2. Szpiegowała ona na rzecz aliantów. Po II wojnie światowej weszła w skład 7 sekcji. Sekcja 7 realizowała dla kontrwywiadu francuskiego zadania mające na celu zwalczanie agentów komunistycznych.

 

Jan Bodakowski