Chodzi tylko o to, co zostało wyrażone w następujących słowach Ślubów Lwowskich: „Skoro zaś z wielką serca mego żałością wyraźnie widzę, że za jęki i ucisk kmieci spadły w tym siedmioleciu na Królestwo moje z rąk Syna Twojego, sprawiedliwego Sędziego, plagi: powietrza, wojny i innych nieszczęść, przyrzekam ponadto i ślubuję, że po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud Królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić”.

Nic więcej wspólnego nie ma Konstytucja 3 maja ze Ślubami Lwowskim i z Królową Polski. Jej imię w tej konstytucji nie pada, choć można by powtórzyć zapis z konstytucji sejmowej z 1764 roku: „Rzeczpospolita jest do swej Najświętszej Królowej Maryi Panny w częstochowskim obrazie cudami słynącej nabożna i Jej protekcji w potrzebach doznająca”.

W konstytucji tej jest mowa o „wierze świętej katolickiej”  („Religią narodową panującą jest i będzie wiara święta rzymska katolicka”), ale, co wielu nie zauważa, nie pojawia si ę tam nazwa „Kościół”, a przecież tam gdzie wiara rzymska katolicka tam musi być i Kościół. Bez niego nie może jej być. Czy ta konstytucji nie powinna zapewnić jakichś praw Kościołowi? Dlaczego nie na w niej o nim ani słowa?

Historycy angielscy, którzy badali ten problem twierdzą, że twórcy Konstytucji 3 maja (jak wiemy masoni) chcieli w Polsce powtórzyć scenariusz angielski, oderwać polski Kościół od Rzymu, podporządkować go królowi (Niemcowi i protestantowi) i powoli zacząć go przekształcać w protestancki.

W Ślubach Lwowskich znajduje się następujące zdanie:„Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało”.

Chodzi o dzień 1 kwietnia. Dlaczego w takim razie biskupi polscy chcieli, by święto Matki Bożej Królowej Polski było 3 maja? Czy przypadkiem nie po to, by przysłonić to uchwalone przez masonów i lewaków święto?