W opublikowanym na stronie lewicowej „Krytyki Politycznej” artykule „A jeśli Koalicja Europejska przegra…” Adam Leszczyński (członek zespołu „Krytyki Politycznej”, w latach 1994-2017 współpracownik, dziennikarz, a potem publicysta „Gazety Wyborczej”, współzałożyciel portalu OKO.press) stwierdza, że „Koalicja Europejska ma kłopot z wyrażeniem spójnego zdania na jakikolwiek temat” co spowoduje, że przegra wybory, o ile nie zdarzy się cud (np. film Sekielskiego zniechęci do PiS, albo „Konfederacja, strasząc, że Żydzi zabiorą Polakom dawne żydowskie majątki, uszczknie rządzącym parę punktów”).

W opinii lewicowego publicysty to, że Koalicja Europejska boi się „mieć zdanie w dowolnej sprawie” nie przysparza jej poparcia, i nic nie zapowiada, że zmieni swoja samobójczą taktykę. Zapewne ta samobójcza taktyka kontynuowana będzie po przegranych wyborach, gdy dalej destrukcyjnym dla antyPiSu liderem będzie Schetyna i nie będzie rozliczeń, nie będzie refleksji na tym, że bezideowa zbieranina nie ma sensu.

Lewicowy publicysta przewiduje, że po przegranych przez Koalicje Europejska wyborach, każdy, kto będzie negował bezsensowność bezideowej zbieraniny, będzie odsądzony od czci i wiary uznany za wroga demokracji i wolności – w myśl zasady, że „zamiast myśleć, trzeba zewrzeć szeregi. Nie ma czasu na dyskusję”.

W swoim artykule lewicowy publicysta zapowiada, że po przegranych przez Koalicje Europejską wyborach na kozła ofiarnego zostanie nominowany Biedroń, który nie chciał „grzecznie włączyć się do Frontu Jedności Narodu” - w opinii lewicowego publicysty Biedronia zaatakuje Tomasz Lis.

Lewicowy publicysta uważa, że kolejnym kozłem ofiarnym, po klęsce Koalicji Europejskiej będzie Leszek Jażdżewski (a nie Donald Tusk, który „nie miał nic do powiedzenia poza banalnymi ogólnikami”). Innym kozłem ofiarnym będzie dla Koalicji Europejskiej Elżbieta Podleśna za domalowanie Matce Boskiej tęczowej aureoli.

Według lewicowego publicysty po klęsce Koalicji Europejskiej „w głębszych analizach publicystycznych” pisanych, by usprawiedliwić klęskę Koalicji Europejskiej „przeczytamy, że naród głosował na PiS, ponieważ ma folwarczną mentalność, sprzedał się za 500+, jest prymitywny, ciemny, pazerny i nacjonalistyczny. Mentalność przeorana przez komunizm i pańszczyznę nie dojrzała do prawdziwej demokracji. Ewidentnie naród nie był taki, kiedy Platforma notowała ponad 50 proc. w sondażach (to było dawno i już nikt nie pamięta). Teraz jednak ujawnia się jego prawdziwa natura. Natura chama i niewolnika z czworaków. Kto tym ludziom w ogóle dał prawo głosu?”.

W opinii lewicowego publicysty Koalicja przegra „bo poza byciem anty-PiS nie miał Polakom nic do zaproponowania. Żadnej nowej myśli, żadnego nowego pomysłu: Koalicja chciała wygrać siłą bezwładu, przyzwyczajenia i sentymentu do tego, co było przed rządami PiS”.

W opinii lewicowego publicysty ta klęska Koalicji Europejskiej będzie zresztą wynikiem naszych narodowych wad, o których pisał Norwid i Brzozowski. Zdaniem lewicowego publicysty bezideowość Koalicji Europejskiej polega na tym, że nie krytykuje ona Kościoła, nie popiera homo rewolucji, nie walczy z globalnym ociepleniem, ani nie chce przyjmować uchodźców.

Na lewicowym portalu „Na temat” (który głównie opisuje życie seksualne pedofilów w sutannach) ukazał się artykuł „Kampania większości opozycji niestety wygląda jak żart. Wiem, bo z nimi jeździłam i obserwowałam” autorstwa Karoliny Lewickiej (dziennikarki TOK FM).

Choć publicystka lewicowych mediów „przez ostatnie trzy i pół roku” słyszała „co dnia, że PiS demoluje ustrój i raźno wiedzie nas ku dzikim polom, daleko od Unii Europejskiej”, i choć wybory to „jedyna w demokracji szansa na zmianę u steru władzy”, to opozycja nie wykazuje aktywności, co drastycznie widać na tle aktywności PiS.

Według lewicowego portalu politycy opozycji są bezczynni, bo uważają, że miejsca, z których startują „nie są mandatodajne”, a więc na aktywność „szkoda inwestować czas, a zwłaszcza pieniądze, bo z góry wiadomo, że stracone”.

Dla publicystki lewicowego portalu „to aż zaskakujące, jak niski jest wśród opozycji poziom patriotyzmu partyjnego”. Zdaniem publicystki szokujące jest to, jak los własnych partii nie jest ważny dla polityków opozycji. Wygląda na to, że są zainteresowani indywidualną korzyścią.

Publicystkę lewicowego portalu dziwi u polityków antyPiSu „brak myślenia perspektywicznego: porażka KE teraz może oznaczać jej rozpad, zaś na pewno wzmocnienie PiS, bo zwycięstwo zawsze dodaje skrzydeł i uruchamia korzystną dla zwycięzcy dynamikę. To z kolei przybliża Koalicję do kolejnego czterolecia w ławach opozycji. A brak władzy to brak fruktów”. Zdaniem publicystki lewicowego portalu „wszystkim politykom KE powinno zależeć na jej jak najlepszym wyniku. Każdy kandydat i każdy działacz powinien pracować na ostateczny wynik, dokładając swoich wyborców do sumy wszystkich wyborców Koalicji. A nie podpierać się pod boki i kwitować kpiąco, że niech to lokomotywy ciągną listy. Przecież rzecz idzie o raptem kilka punktów procentowych”.

W opinii lewicowej publicystki politycy PO apatyczni byli w 2011 i 2015. Stan ten trwa do dziś pomimo przegranych. Publicystka lewicowego portalu uważa, że „opozycja wciąż nie wyciągnęła też wniosków z własnych porażek i cudzych sukcesów. A czasu było naprawdę dość, by zrozumieć prostą prawdę, że polityka to emocje i hasła. Tymczasem propozycje PO są chaotyczne i trudne do zapamiętania, nie mówiąc już o kuriozalnej sytuacji z deklaracją programową, która wyglądała na przepisaną żywcem od PiS, tylko w innej kolejności (punkt 1 u PiS to „Europa wartości”, „Unia Europejska wartości” to punkt 7 u KE itd.itp.)”.

W ocenie publicystki lewicowego portalu „to PiS narzuca tematy [...]. Opozycja pędzi za kością i obszczekuje [...]. Sama zaś kości rzucić nie potrafi” i tańczy, tak jak jej PiS zagra. Dodatkowo antyPiS nie jest stały w swoich poglądach, miota się w skrajnościach – taka huśtawka emocjonalna wyborców nie przekona.

 

Jan Bodakowski