Autor artykułu postanowił straszyć: " Miejmy nadzieję, że w Europie nie dojdzie do nowej wojny, i że nawet aktualne roszczenia Polski i Grecji tego nie zmienią. Z pewnością jednak euro i Unia Europejska rozpadłyby się, gdyby oba te kraje blokowały pracę Brukseli, dopóki Niemcy nie uznają rzekomych zobowiązań reparacyjnych. (…) Równocześnie doszłoby do wzrostu resentymentów, a skutkiem byłby ogromy wzrost nacjonalizmu".

Dziennikarz uważa, że fatalne skutki przynosi samo mówienie o roszczeniach: "Niemieccy turyści przestaliby odwiedzać Grecję, a polscy pracownicy przestaliby być mile widziani w RFN, co oznaczałoby utratę możliwości atrakcyjnych zarobków. Wszystko to może stać się faktem, nawet gdy Grecja i Polska nie uzyskają od Niemiec ani jednego euro".

Ponadto "Die Welt" obawia się, że wypłata roszczeń spowoduje wprowadzenia do polskiej gospodarki takich sum pieniędzy, które ją rozsadzą.

Niemcy nie groziliby w ten sposób, gdyby w Europie nie mówiono już o roszczeniach, których domagają się także Grecy. Biorąc pod uwagę gigantyczne rezerwy złota Niemców, Niemcy jakoś by sobie poradzili z wypłatą roszczeń, ale Polska mogłaby pokonać w krótkim czasie dystans cywilizacyjny. Dokonałby się postęp, który został wstrzymany przez wojnę i zniszczenia dokonane przez Niemców.