Zadzwonił do mnie ostatnio ksiądz podał swój adres, telefon, powiedział z jakiej jest diecezji i parafii. Zastrzegł sonie jednak anonimowość i opowiedział mi następującą historię.

 

Niósł pewnego dnia, ostatnio, Najświętszy Sakrament do chorej. Przed jej domem został napadnięty i pobity, został przewrócony, a Najświętszy Sakrament został zdeptany. Zrobił to człowiek mu znany. Kapłan nie złożył jednak skargi policję. Sąsiedzi agresora powiedzieli mu, że ten młody człowiek w rozmowach z nimi, opowiadał o wrastającej w nim agresji wobec Kościoła i kapłanów będącej efektem oglądania przez niego telewizji, słuchania radia, czytania wielkonakładowej prasy. Całe zło to Kościół krzyczał. Jak możemy pozwolić, by ci zboczeńcy czyli obok nas itd., itp.

Zapytałem się księdza o to jaka była reakcja społeczna na to zdarzenie. Zadałem mu tez pytanie: czy była jakakolwiek reakcja kogokolwiek? O tym wydarzeniu wiedzieli wszyscy mieszkańcy danej miejscowości i to nie od księdza.

Z wypowiedzi księdza wynikało, że takich reakcji nie było. Wszyscy przeszli niejako nad tymi faktami do porządku.

Coś złego dzieje się w państwie polskim, bardzo złego, i jeśli będziemy bierni pewnego dnia obudzimy się w świecie, w którym dla Kościoła i katolików nie będzie już miejsca.

 

Stanisław Krajski