Podstawą teorii na temat wojny sprawiedliwej jest doktryna na temat obrony koniecznej. Chrystus nauczał: "Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!" (Mt 5, 39). Jesteśmy wezwani do porzucenia zemsty i do znoszenia cierpień. Jeżeli jednak zagrożone jest nasze życie, lub życie naszej rodziny, a nawet tylko jej majątek jesteśmy zobowiązani do tego, by przeciwstawić się czynnie napastnikom. Mamy bowiem rozmaite obowiązki i jednym z nich jest ochrona życia. Nie możemy w imię dosłownego odczytywania Ewangelii patrzeć, jak tracimy wszystko na co pracowaliśmy. Musimy tego bronić, bo inaczej nie wypełnimy naszych codziennych zadań i nie zapewnimy opieki naszym najbliższym. Chrześcijaństwo jest religią mądrości i zawsze musimy się nią kierować.

 

To właśnie z tego przekonania o słuszności, a nawet obowiązku obrony koniecznej wynika teoria wojny sprawiedliwej. Jeżeli bowiem jeden człowiek może bronić swojego życia i swojego mienia to także cały naród ma do tego prawo. Mówi o tym jasno Katechizm Kościoła Katolickiego: "Zbrojna napaść jest niemoralna ze swej natury. W przypadku wystąpienia takiego tragicznego konfliktu rządzący napadniętym państwem mają prawo i obowiązek zorganizować obronę, także przy użyciu broni" (KKK 2265). Określa on także warunki, jakie musi spełniać użycie siły militarnej, aby było ono usprawiedliwione: „Potrzeba jednocześnie: – aby szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie narodów była długotrwała, poważna i pewna; – aby wszystkie inne środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się niemożliwe lub nieskuteczne; – aby istniały poważne warunki powodzenia; – aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego warunku bardzo ważne jest uwzględnienie potęgi nowoczesnych środków niszczenia. Są to elementy tradycyjnie wymieniane w teorii tzw. wojny sprawiedliwej. Ocena warunków uprawnienia moralnego należy do roztropnego osądu tych, którzy mają zadanie troski o dobro wspólne” (KKK 2309).

 

Warto pamiętać, że olbrzymi wkład w rozwój koncepcji wojny sprawiedliwej włożyli polscy filozofowie i prawnicy. To oni bowiem podczas napaści Krzyżaków wyjaśniali, że każdy naród ma prawo do obrony. To Paweł Włodkowic na Soborze w Konstancji przywołał warunki wojny sprawiedliwej sformułowane przez św. Rajmunda z Penyafort. Były to: "podmiot" (osoba wojująca winna nadawać się do walczenia, czyli być osobą świecką, ponieważ duchownemu nie wolno rozlewać krwi z wyjątkiem wypadku nieuniknionej konieczności); "przedmiot" (odzyskanie bezprawnie utraconej własności lub obrona ojczyzny); "przyczyna" (chęć osiągnięcia pokoju); "duch" (wojna nie może być prowadzona z nienawiści, żądzy zemsty ani chciwości, a jedynie z miłości, sprawiedliwości i posłuszeństwa); "upoważnienie" (może pochodzić jedynie od monarchy, a w wypadku wojny za wiarę – od Kościoła).

 

Warunki te pokazują, że wojna sprawiedliwa to także taka wojna, która zostaje rozpoczęta w celu odzyskania zagrabionej własności. Chęć osiągnięcia pokoju nie może być w tym kontekście interpretowana jako próba uniknięcia użycia przemocy za wszelką cenę. Wojna sprawiedliwa jest to bowiem wojna, która jest narzędziem do przywrócenia porządku sprawiedliwości. Obecnie katolicka nauka społeczna wymienia jeszcze więcej powodów sprawiedliwej wojny widząc w niej nie tylko wojnę obronną, która ma na celu uratowanie życia narodu lub jego własności. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła mówi bowiem także o moralnym obowiązku ochrony niewinnych: "Prawo do stosowania siły w celach obrony koniecznej związane jest z obowiązkiem ochrony i niesienia pomocy niewinnym ofiarom konfliktów, które nie mogą obronić się przed agresją. We współczesnych konfliktach, często rozgrywających się na obszarze tylko jednego państwa, normy humanitarnego prawa międzynarodowego powinny być w pełni respektowane. W zbyt wielu okolicznościach uderza się w ludność cywilną, czasami nawet traktowaną jako wojenny cel. W niektórych wypadkach jest ona brutalnie mordowana lub wypędzana z własnych domów i ziemi, poprzez przymusowe przesiedlenia, pod niedopuszczalnym pretekstem czystek etnicznych" (par. 504). Mówi ono także: Próby wyeliminowania całych narodów, grup etnicznych, religijnych lub językowych są przestępstwami przeciwko Bogu i przeciwko samej ludzkości, a sprawcy tych zbrodni powinni za nie odpowiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości. Wiek XX został tragicznie naznaczony różnymi ludobójstwami: od Ormian po Ukraińców, od mieszkańców Kambodży po eksterminację ludności w Afryce i na Bałkanach. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje holocaust narodu żydowskiego, Szoah: Dni Szoah to prawdziwa noc w dziejach człowieka, w której dokonano niesłychanych zbrodni przeciw Bogu i człowiekowi. Wspólnota międzynarodowa jako całość ma moralny obowiązek podejmowania działań na rzecz tych grup, których samo przetrwanie jest zagrożone i których fundamentalne prawa są masowo łamane. Państwa, jako część wspólnoty międzynarodowej, nie mogą pozostawać wobec tych spraw obojętne: przeciwnie, gdyby wszystkie inne dostępne środki okazały się nieskuteczne, „uprawnione jest, a nawet konieczne podjęcie konkretnych kroków w celu rozbrojenia agresora”. Zasada suwerenności narodowej nie może być wskazywana jako powód uniemożliwiający interwencję w obronie ofiar. Przedsięwzięte środki powinny być realizowane w pełnym poszanowaniu prawa międzynarodowego i podstawowej zasady równości państw" (par. 506).

 

Przytoczone stwierdzenia pokazują, że choć generalnie wojna jest czymś niezwykle niesprawiedliwym to bywają sytuacje, kiedy branie w niej udziału, a nawet jej rozpoczynanie jest czymś słusznym, a wręcz koniecznym. Dzisiaj oczywiście prowadzi się wojny, aby realizować swoje interesy. Gdyby brano pod uwagę zasady moralne i głos sumienia powinno się prowadzić wojny z tymi islamskimi krajami, które masowo mordują chrześcijan, niewinnych ludzi, poddawanych często ludobójstwo na oczach całego świata