Wiosną 1944 r. niemiecki okupant rozpoczął pacyfikację wiosek zachodniej Lubelszczyzny, których mieszkańców posądzano o współpracę partyzantami. W tym celu Niemcy stworzyli sieć małych garnizonów, w których stacjonowały oddziały pacyfikacyjne.

Jeden z takich oddziałów ulokowano w miejscowości Chałupki nad Wisłą, na południe od Kazimierza Dolnego. W jego skład, oprócz żołnierzy Wehrmachtu, wchodzili także kolaboranci z batalionu turkmeńskiego.

Oddział ten dysponował statkiem „Tannenberg”, używanym do przemieszczania się wzdłuż biegu Wisły. Przed wojną służył on w polskiej flocie rzecznej pod nazwą „Grunwald”. W czasie okupacji został przejęty przez Niemców, którzy zmienili jego nazwę.

Dowódca oddziału IV rejonu obwodu puławskiego Okręgu Lublin Batalionów Chłopskich, Jan Jabłoński „Drzazga”, dysponował danymi wywiadowczymi o planowanej przez Niemców pacyfikacji Zastowa Polanowskiego. Miało do niej dojść pod koniec maja 1944 r.

Jako że posiadał zbyt mało żołnierzy, zwrócił się o wsparcie do stacjonującego w pobliżu oddziału Bolesława Frańczaka „Argila” z 15 Pułku Piechoty „Wilków” AK. Było już za późno, by uderzyć na wroga w Zastowie Polanowskim, dlatego postanowiono zaatakować Niemców podczas ich powrotu statkiem do garnizonu.

Oddział „Drzazgi” znalazł się nad Wisłą 31 maja 1944 r. około godz. 8, gdzie zaczął się okopywać i maskować. O godz. 11 partyzanci otworzyli ogień do Niemców, znajdujących się około 100 metrów od ich stanowisk. W tym czasie dotarli na miejsce żołnierze AK, którzy zajęli skrzydła.

Statek zatrzymał się i Niemcy odpowiedzieli ogniem. Obustronna kanonada trwała ponad godzinę. Pociski karabinów maszynowych podziurawiły burty statku, który zaczął się przechylać. Niemcy zaprzestali prowadzenia ognia, a ich niedobitki ratowały się ucieczką wpław na drugi brzeg. Partyzanci ostrzeliwani przez artylerię stacjonującą w Chałupkach wycofali się do lasu.

Akcja zakończyła się sukcesem. 60 żołnierzy niemieckich i turkmeńskich zginęło, 50 zostało rannych. Po stronie polskiej straty były nieporównywalnie mniejsze: zginął jeden partyzant z AK, a kilku zostało rannych. Po podniesieniu z dna i przetransportowaniu do Puław statek został rozmontowany jako nienadający się do naprawy.