Z całą pewnością nie był on tak naiwny, jak Jan XXIII, czy Paweł VI, a w związku z tym skłonny do takich ustępstw, jak oni. Jednocześnie jednak nie powrócił do ostrej retoryki antykomunistycznej Piusa XII, chociaż wszyscy wiedzieli o jego osobistej antypatii i wsparciu dla Solidarności. Jego jasne wypowiedzi na temat szkodliwości komunizmu, czy twierdzenie, że Związek Radziecki upadł na skutek błędu antropologicznego, zostały wygłoszone już po 1989 r.

Powszechnie uważa się, że to komuniści zorganizowali zamach na Jana Pawła II. Wskazuje się przy tym na „bułgarski trop”. Wiele śladów przemawia jednak raczej za tym, że to nie oni stali za zamachem, ale ludzie związani z Bankiem Watykańskim, dla których ta teza była na rękę1.

Poza tym nadinterpretacją wydaje się twierdzenie, że Papież Polak obalił komunizm, albo przynajmniej w sposób zasadniczy się do tego przyczynił. Za tym upadkiem stało bowiem bardzo wiele różnych przyczyn, w tym jak się wydaje, przede wszystkim ekonomiczne. Z całą pewnością jednak pielgrzymki Papieża do Polski umocniły wiarę w narodzie i zmobilizowały go do działania.

Jawnie antykomunistyczne nastawienie Papieża było osłabiane jednak znacznie przez pragnienie ekumenicznej jedności z prawosławnymi. Tomasz Terlikowski podkreśla, że Jan Paweł II idealizował przy tym Rosję: „Już nawet tak pobieżne przyjrzenie się relacji Jana Pawła II do myśli i kultury rosyjskiej wymusza uznanie, że była ona jednostronna. Papież postrzegał ją (a przynajmniej dawał temu publicznie wyraz) przez pryzmat jej największych, ale i najbardziej otwartych przedstawicieli. Tymczasem trudno uznać wymienionych już autorów za adekwatnie przedstawiających myśl i rzeczywistość rosyjską. Ogromna otwartość Sołowiowa na Rzym czy jego marzenia o pojednaniu Moskwy i Watykanu – nie mogą przesłaniać faktu, że dla przeważającej części Rosjan (a przede wszystkim dla przeważającej części kleru prawosławnego, w tym nawet najwyższych hierarchów) Rzym pozostaje miejscem, z którym należy walczyć, a którego symbolem są... znienawidzeni powszechnie jezuici”2.

To nastawienie sprawiało, że np. Papież z Polski ofiarowując świat Niepokalanemu Sercu Maryi, nie wymienił z nazwy Rosji, czego domagała się Matka Boża, nie chcąc narażać się Cerkwi. Trudno zresztą powiedzieć na ile ustępstw poszedł Jan Paweł II, chcąc polepszyć stosunki z prawosławnymi. Wiadomo jednak, że od czasów Jana XXIII komuniści wykorzystywali to pragnienie ekumenizmu ze strony katolików, aby osiągać własne cele.

Z całą pewnością niezwykle pozytywnym działaniem było potępienie przez Jana Pawła II teologii wyzwolenia. Już w styczniu 1979, podczas wizyty w Meksyku, powiedział on: „ta koncepcja Chrystusa jako polityka, rewolucjonisty, jako wywrotowca z Nazaretu, nie zgadza się z nauczaniem Kościoła”. Za jego pontyfikatu nie do pomyślenia była beatyfikacja biskupa Oskaro Romero, który ją wspierał. Papież nie tylko dawał jasne gesty, że jest jej przeciwnikiem, ale także publikując dokument o teologii wyzwolenia. Zrobiła to Kongregacja Nauki Wiary w 1984 r., wydając „Instrukcję o niektórych aspektach teologii wyzwolenia”, pod którą podpisał się jej prefekt, kard. Joseph Ratzinger.

1 Więcej o tym piszę w rozdziale nr

2 http://www.teologiapolityczna.pl/tomasz-p-terlikowski-jan-pawel-ii-wobec-rosji/.