Sami różokrzyżowcy tak mówią o swoim „posłannictwie”:

Pojawienie się Lectorium Rosicrucianum i jego działalność wynika z wiecznej troski o świat i ludzkość. Jest to obecnie ostatnie ogniwo w łańcuchu wspólnot, które w pewnych okresach historii świata wciąż na nowo pojawiają się w służbie ludzkości. Tak więc również młode gnostyczne Braterstwo, Lectorium Rosicrucianum, jest w obecnych czasach narzędziem Powszechnego Braterstwa. Wspólnota ta, która w historii ludzkości występowała pod wieloma nazwami takimi jak Hierarchia Chrystusowa, Gnoza, Braterstwo Shamballa, Szkoła Duchowa, jest braterstwem istot ludzkich, które w praprzeszłości stawiły opór pokusie samowoli i nie oderwały się od boskiego pola życiowego, albo z czasem powróciły do boskiego bytu człowieczego.

Widać z tego fragmentu, że różokrzyżowcy działając w organizacjach o różnych nazwach, zawsze dążyli do tego samego, tzn. by stać się bogami. Wielkie słowa o „trosce o świat i ludzkość” sugerują jednoznacznie, że swoje dążenia wiązali z przekonaniem, że powinni wywierać wpływ na otaczającą ich kulturę. Powstaje jednak pytanie, dlaczego zmierzając do tego, nawiązywali do Ewangelii i twierdzili, że są prawdziwymi chrześcijanami. Wcześniejsze analizy pokazują jednoznacznie, że te ich roszczenia są absurdalne. Są one zwykłą manipulacją i wiążą się z wieloma kłamstwami i przeinaczeniami. Były one zrozumiałe kilkaset lat temu, kiedy chrześcijanie stanowili zdecydowaną większość Europejczyków i jawne przyznanie się do kabały groziło prześladowaniami i wykluczeniem społecznym. Dzisiaj jednak te motywacje nie mają uzasadnienia. Obecnie chrześcijaństwo jest powszechnie krytykowane i wyśmiewane. Nazywanie siebie chrześcijaninem, nawet czysto werbalne, nie wiąże się z zyskaniem popularności, a wręcz przeciwnie może budzić agresję i marginalizację. Powstaje więc pytanie: dlaczego odnowiony Różokrzyż wciąż nawiązuje do chrześcijaństwa i często powołuje się na Ewangelię. Wydaje się, że w tej sytuacji jest tylko jedna racjonalna odpowiedź. Powodem takiego postępowania jest kierowanie swojego przesłania do chrześcijan. To oni bowiem najbardziej pozytywnie reagują, słysząc chrześcijański język. Różokrzyżowcy starają się zniszczyć Kościół od wewnątrz, dokonując destrukcji wiary jego wyznawców.

Potwierdzać to mogą kolejne słowa samych różokrzyżowców:

Stojąc w sile promieniowania Chrystusowego, Powszechne Braterstwo w różny sposób pracuje na rzecz Świętego Dzieła dla ludzkości: z jednej strony poprzez wciąż nowe impulsy religijne, a z drugiej poprzez zakładanie braterstw, które wyławiają ludzi dojrzałych i potrafią wskazać im drogę powrotu do pierwotnego świata.

Różokrzyżowcy skupiają się na przemianach religijnych. Chociaż nie są chrześcijanami, to obszarem ich działalności jest właśnie krąg kultury chrześcijańskiej. Skoro zaś najbardziej fałszywym kościołem jest dla nich Kościół katolicki, to siłą rzeczy na nim powinni skupiać swoje działania. Polegają one na „wyławianiu ludzi dojrzałych”. Sformułowanie to jeszcze raz tylko potwierdza, że Różokrzyża nie interesują masy, ale wybrane jednostki.

Kim jednak są ludzie dojrzali? Są to jakoś wyróżniające się osoby, które poprzez swoje osiągnięcia lub sprawowane funkcje mogą być podatne na przesłanie mówiące, że są kimś więcej niż zwykłymi ludźmi. Trzeba uznać więc, że w sposób naturalny różokrzyżowcy skierowują swoje wysiłki na przekonanie do swoich twierdzeń takich ludzi jak: profesorowie, teolodzy, biskupi, czy kapłani, a zwłaszcza do tych, którzy zajmują ważne urzędy. Takie działanie jest zresztą jedynym właściwym podejściem, jeżeli chce się przejąć kontrolę nad Kościołem i zmienić go od wewnątrz. Jedynie zmiany instytucjonalne, doktrynalne i dyscyplinarne mogą doprowadzić do przekształcenia całego Kościoła.