W szeregach opozycji totalnej nastąpił popłoch przed kampanią do parlamentu, szukanie winnych, próby rozliczeń i nowe pomysły, a jest nim „21 punktów” likwidacji państwa zaprezentowanego przez Fundację Batorego, finansowaną przez George`a Sorosa. Na podstawie tego projektu powstała deklaracja”21 tez samorządowych”. 4 czerwca w Gdańsku została podpisana przez włodarzy miast, którzy są związani z opozycją. Donald Tusk podczas swego wystąpienia w Gdańsku, zagrzewał do walki i radził, aby się skupić na zdobyciu Senatu, wtedy będzie można skutecznie blokować ustawy. A potem jeszcze wygrana w wyborach prezydenckich i możliwość prezydenckiego veta sprawi, że rozpocznie się paraliż państwa i koniec rządów PiS.

A wtedy w życie będzie można zacząć wdrażać plan samorządowców. Droga do tego dość długa, bo projekt jest niekonstytucyjny i trzeba zmienić konstytucję. Ale plan jest doniosły i wymaga pełnej mobilizacji i cierpliwości w działaniu.

Plan ma dwóch ojców: prof. Macieja Kisilowskiego i Pawła Lisiewicza. Maciej Kisilowski jest związany z budapesztańskim Central European University George`a Sorosa. W Polsce zaistniał zaraz po zwycięskich wyborach PiS. Prof. Krystyna Pawłowicz była recenzentką jego doktorskiej pracy. „To była bardzo słaba praca – mówi - której nikt nie chciał recenzować. Miałam do niej wiele uwag. Recenzując jego pracę wyszło, że nie zna on polskiego prawa, dorobku, ani doktryny polskiego prawa publicznego, ani orzecznictwa sądów polskich. Należy podkreślić, że Kisilowski pracę magisterską napisał w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce napisał doktorat z organizacji pozarządowych, który był przeglądem literatury amerykańskiej”.

Gdy PiS objęła władzę, Kisilowski razem z prof. Bruce`em Ackermanem pisał w „Foreign Policy”, że tylko Barak Obama może powstrzymać to polskie szaleństwo i trzeba zbojkotować szczyt NATO w Warszawie. Był także bardzo aktywny w walce z reformą sądownictwa.

A Paweł Lisiewicz to jeden z zaplecza ideowego Platformy Obywatelskiej, bliski współpracownik Bronisława Komorowskiego.

Co zawierają „21 tezy samorządowe”? Celem jest demontaż państwa i rozpad konstytucyjnych instytucji. W tym celu ma być zlikwidowany Senat, który przemieni się w instytucję regionalnych marszałków. Zlikwidowany zostanie urząd wojewody, którzy mają jakąś kontrolę nad gminami. Samorządy będą miały swoją policję, która nie będzie podlegać Komendantowi Głównemu Policji. Stworzy to doskonałe pole do zamiatania pod dywan wszelkich afer korupcyjnych, może przysłużyć się także do większej inwigilacji obywateli. Samorządowcom marzy się także zawładnięcie oświatą. Nie będzie żadnego ministerialnego programu i do szkół wejdzie niczym niekontrolowana tęczowa indoktrynacja i historia taka, jaka będą wtłaczać do głów młodzieży nowi lewaccy dyrektorzy. Znikną kuratoria, czyli pełna swoboda w „poprawnym” nauczaniu.

Autorom projektu marzy się skok na kasę. W tym celu podwyższą podatki od nieruchomości. Ma być on ściśle powiązany z wartością rynkową nieruchomości, a nie z jej powierzchnią. Chcą też kształtować stawkę PIT i przejąć Bank Gospodarstwa Krajowego, który ma gromadzić „kapitał od samorządów i Skarbu Państwa na lokalne inwestycje mieszkaniowe”. Mają być także zlikwidowane regionalne izby obrachunkowe. Pamiętamy, że dzięki decyzji tych izb, samorządy nie mogły bezkarnie wypłacać pensji dla strajkujących nauczycieli. W przyszłości brak kontroli izb będzie mógł sterować niepokojami społecznymi.

A wisienką na tym torcie jest „weto samorządowe” nawiązujące otwarcie do niechlubnego liberum veta. W tezach można przeczytać: „Weto samorządowe – możliwość czasowego wstrzymywania procesu legislacyjnego przez reprezentacje samorządu, co pozwoliłoby na przeprowadzenie dodatkowych konsultacji”.W rezultacie - pełny demontaż państwa i nawiązanie do samowoli rozbicia dzielnicowego. Oto co czeka Polskę w przyszłości, gdyby do władzy doszły dawne elity.