O. Adam Żak powiedział: "Niech władza również uzna, że przez lata odrzucała propozycje stworzenia narodowej strategii ochrony dzieci przed przemocą! Powtarzano, że jest dobrze, że mamy dobre prawo, a nawet je ulepszyliśmy… Zapewnienia o walce z pedofilią będą wiarygodne wtedy, gdy rządzący przyznają się do zaniechań. Teraz nie są, bo to jest odcinanie od całego problemu kuponów politycznych. Także władza powinna powiedzieć: pobłądziliśmy, nie słuchaliśmy maluczkich i tych, którzy bliżej poznali problem. I o to biskupi też apelowali, wprawdzie nie jednym głosem, ale apelował o to np. przewodniczący Episkopatu. Nie było odzewu.

Niech władza spojrzy np. na konwencję Rady Europy z Lanzarote o ochronie dzieci z 2007 r., która została zatwierdzona i ratyfikowana w 2014 r. przez prezydenta Komorowskiego, jednomyślnie upoważnionego przez cały parlament. Niech władza spojrzy i sprawdzi, jakie są tam przewidziane mechanizmy i instrumenty ochrony dzieci przed przemocą seksualną.

Prawo karne zostało odpowiednio dostosowane, ale też nie we wszystkich elementach. Podniesiono wiek ochrony dla małoletnich tylko do 16. roku życia, a nie do 18., do czego Polska zobowiązała się we wspomnianej konwencji. Odpowiedzmy sobie na pytanie: dlaczego tak się stało; zróbmy rewizję tych decyzji politycznych, które były zaściankowe. Może nie podobała się osoba rzecznika praw dziecka, bo nie był z nadania obecnej władzy? Nie rozumiem, dlaczego dziś milczy obecny rzecznik praw dziecka? Nie słyszałem jego opinii. Nie w obronie Kościoła, tylko w obronie dzieci. Takiej obronie, która by dała instrumenty i podpowiedziała państwu, jak powinno działać, bo są różne możliwości przygotowane przez poprzedników".