Św. Jan Ewangelista dodał: „Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie” (J 2,15-17).

 

Ewidentnie nasz Pan odczuł wtedy gniew, skoro zdecydował się podnieść głos i utworzyć sobie bicz, którego z pewnością używał. Nie było to jednak zwyczajne emocjonalne uniesienie, brak opanowania, grzech będący wadą główną – bo grzech był Mu obcy – ale święty gniew, słuszne oburzenie rodzące się wobec niesprawiedliwości, krzywdy i profanacji.

Powstaje pytanie, dlaczego Chrystus postanowił to zrobić? Potem rodzi się drugie: dlaczego ewangeliści postanowili zapisać opis tego kontrowersyjnego wydarzenia, skoro „wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów” (J 20,30). Przychodzi nam z pomocą ostatnie zdanie Ewangelii św. Jana: „Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego” (J 20,31).

Ktoś może zapytać jednak, jaki związek ma wypędzenie przekupniów ze świątyni z prawdą o tym, że Jezus jest Mesjaszem? I jak to przybliża nas do wiary w Niego? Odpowiedź w gruncie rzeczy jest prosta. Pan okazał święty gniew, aby dać nam do zrozumienia, że są rzeczy święte, których nie wolno poniewierać, że Bóg upomni się o swoje prawa i nie pozwoli na niesprawiedliwość. Uczynił to więc, aby dać nam nadzieję, ale także by pozostawić przykład, wzór, który mamy naśladować.

Pamiętajmy o słowach św. Pawła: „Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście” (I Kor. 3, 16-17). Apostoł Narodów ewidentnie nawiązuje do tego, co stało się w Świątyni Jerozolimskiej. Pamięta gniew Chrystusa, który wywracał stoły i ławki, wypędzał kupców i zwierzęta, o których moglibyśmy powiedzieć, że przecież nie zawiniły.        Bóg nie pozwoli na to, by jego świątynia, którą jest święty Kościół katolicki, ale także mistyczna świątynia, którą jest każdy z nas, była niszczona, profanowana, bezczeszczona przez grzech, zgorszenie i lekceważenie. Jego święty gniew rozpali się i nie możemy mieć co do tego wątpliwości, bo o tym poucza nas Słowo Boże, że jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg.

El Greco w XVI w. uwiecznił scenę wypędzenia przekupniów ze świątyni. Na jego obrazie centralną postacią jest Chrystus, który właśnie zamierzył się biczem. Po jego prawej stronie stoją wystraszeni kupcy, którzy zakrywają się przed uderzeniem. Po jego lewej stronie natomiast znajdują się ci, którzy przyglądają się temu z niepokojem, plotkują, zapewne osądzają Mistrza.

On jednak nie zważa na to. Jego uniesiona ręka i noga dobrze oddają to, że jest w ruchu, działa, występuje w obronie świętości. W tym czasie faryzeusze i starsi pozostają całkowicie bierni. Nieprzypadkowo znajdują się w rogu obrazu, jakby na marginesie całej sytuacji, nie przejmują się kupczeniem w domu Bożym.

Uczmy się od Jezusa Chrystusa tej świętej gorliwości o Jego dom, Kościół, sprawy Boże, która nie daje spokoju, ale pożera, zmusza wręcz do przeciwstawienia się profanacji. Nie można tolerować publicznego znieważania świętości w imię fałszywej wolności religijnej, wolności słowa czy innych powodów, które są jedynie pretekstami dla naszego tchórzostwa i niewiary. Należy walczyć, wszelkimi środkami o obronę tego, co najważniejsze. Nie wahalibyśmy stanąć w obronie dziecka, żony, rodziny, to tym bardziej nie miejmy oporów stanąć po stronie tego, który sam oddał się w nasze ręce, pod postacią chleba, jako baranek bezbronny.