Już na ekranach kin wyświetlany jest nowy film z serii komedii science fiction o facetach w czerni - „Men in Black International". Film, który ewidentnie powinien być na cenzurowanym u wszystkich lewaków. Po pierwsze dlatego, że jest on sprzeczny z lewicową otwartością na imigrantów. Głównym zadaniem tajnej agencji jest wyłapywanie i likwidacja nielegalnych imigrantów z kosmosu, co całkowicie jest sprzeczne z lewicowym hasłem o tym „że nikt nie jest nielegalny". Po drugie pogromcy hołoty z kosmosu ubierają się niezwykle konserwatywnie w garnitury, pełniące obecnie rolę mundurów konserwatywnego drobnomieszczaństwa i burżuazji – dodatkowo widzowie po tym obrazie mogą mieć pozytywne skojarzenia z innymi osobami w czerni, co sprzeczne jest z antyklerykalizmem lewicy. Warto też zwrócić uwagę, że filmy o facetach w czerni niosą ze sobą ksenofobiczne i nacjonalistyczne przesłanie, widzące w obcych zagrożenie i wzywające do obrony rodzimej planety przez obcymi.

 

W filmie „Men in Black International" wystąpiła cała plejada gwiazd. Odtwórcami głównych ról, agentki M jest Tessa Thompson (czarnoskóra aktorka znana z roli Walkirii w filmie o Thorze), a agenta H Chris Hemsworth (odtwórca Thora), ich przełożonych grają Emma Thompson i Liam Neeson.

 

Akcja filmu niczym w filmach o Bondzie rozgrywa się w Nowym Jorku, Paryżu, Londynu, Marakeszu, Neapolu. Bohaterką jest młoda murzynka, która przed laty była świadkiem działań facetów w czerni. Dzięki własnej determinacji odkrywa ich siedzibę i skłania tajną służbę do zatrudnienia. Wysłana na misje do Londynu poznaje agenta londyńskiej rezydentury (przystojniaka w bondowskim stylu). Film jest pełen akcji, efektów specjalnych, humoru. Nie ma w nim lewicowej propagandy ani epatowania seksem (choć pełen jest erotycznych aluzji w bondowskim stylu). Bohaterowie filmu zostają zmuszeni nie tylko do uratowania świata, ale i do walki z wrogą infiltracją we własnych szeregach. To też klasyczny motyw z filmów o Bondzie, a dodatkowo motyw zgodny z prawicową narracją o wrogiej infiltracji. Po takim filmie dziecko będzie doskonale rozumiało, że trzeba zrobić lustracje i dekomunizacje, bo wróg może być nawet wśród liderów, jak nieprzymierzająca Bolek (zresztą pewnie jedyny laureat Nobla, który szerze mówił o obecności kosmitów w naszym życiu).


 

Kinomani mają też już okazję obejrzeć animowaną satyryczną historię kryminalną „Agent kot" na której rodzice mogą się lepiej bawić niż dzieci. Ta niemiecka pełnometrażowa animacja ma polski dubbing (w roli tytułowego kota, a właściwie kotki Roxi, nie wiedzieć czemu film nie nazywa się np. „Kicia na tropie", wcieliła się Jolanta Fraszyńska).


Akcja filmu rozgrywa się w małej prowincjonalnej miejscowości, która zostaje sterroryzowana serią włamań. Śledztwo w sprawie podejmuje tłusta, namiętnie oglądająca telewizje i naiwna kotka, a pomagają jej tchórzliwy z powodu traumatycznych przeżyć z psychopatycznymi właścicielami pies łańcuchowy, osioł marzący o cyrkowej karierze i udający zebrę, oraz kogut skazany na śmierć przez swoje stado kur erotomanek (za to, że nie wywiązywał się ze swoich obowiązków koguta) – co jest motywem całkowicie sprzecznym z feministyczną narracją.


W filmie kilkukrotnie twórcy odwołali się do klasyki kinowej, między innymi do sceny z samolotem z filmu „Północ - północny zachód" Alfreda Hitchcocka z Cary Grantem.



Od 19 lipca na ekranach kin w całej Polsce za kinomani będą mieli okazje zobaczyć film „I znowu zgrzeszyliśmy, dobry Boże!". Reżyserem filmu jest Philippe de Chauveron. W rolach głównych wystąpili: Christian Clavier, Chantal Lauby, Frédérique Bel. Film to kontynuacja losów francuskiej rodziny znanej z filmu „Za jakie grzechy, dobry Boże?", który został zakazany w USA i Wielkiej Brytanii za brak politycznej poprawności i oskarżony o szerzenie rasizmu.

 

Bohaterami filmu są katoliccy, konserwatywni i nacjonalistyczni rodzice, których córki wyszły za mąż za Araba, Żyda, Murzyna i Chińczyka, a co gorsze zamierzają wyemigrować z Francji. Film cudownie ukazuje konfrontacje politycznie niepoprawnego realizmu rodziców z patologiami politycznej poprawności (ksenofobii kolorowych imigrantów wobec gościnnej dla nich Francji). By zatrzymać swoje wnuki, córki i zięciów, biali konserwatywni rodzice robią wszystko by ukazać swoim dzieciom uroki białej prowincjonalnej Francji. W filmie martwić może tylko jeden homo wątek.

 

Fabuła pierwszej części tej politycznie niepoprawnej komedii „Za jakie grzechy, dobry Boże?" opowiadała o tragedii francuskich burżujów, którzy swe cztery córki wydają za mąż za araba, żyda, chińczyka i murzyna.

 

Za jakie grzechy, dobry Boże?" w satyryczny sposób ukazywała przywiązanie kolorowych do swoich dzikich tradycji i plemiennych uprzedzeń rasowych. Satyra obyczajowa obecna w filmie nie oszczędzała nikogo, pełnych rasistowskich uprzedzeń żywotnych kolorowych, oraz znudzonych i znerwicowanych Francuzów.

 

Akcja filmu była dynamiczna. Scenariusz wciągał widzów w historie. Duża dawka humoru opierała się na obyczajowej satyrze, i nie epatowała znaną z amerykańskich filmów obscenicznością czy prymitywizmem.

 

Jak informował polski dystrybutor filmu „Za jakie grzechy, dobry Boże?" „francuska komedia »Za jakie grzechy, dobry Boże?«, która od kwietnia 2014 robiła furorę w krajach kontynentalnej Europy, nie pojawiła się w brytyjskich ani amerykańskich kinach. Dystrybutorzy w obu krajach odmówili zakupu praw do filmu, twierdząc, iż jest on zbyt niepoprawny politycznie, być może nawet rasistowski, a brytyjscy i amerykańscy widzowie w dzisiejszych czasach nie pozwoliliby sobie na śmianie się z Żydów, Arabów czy czarnoskórych. Większość angielskojęzycznych recenzji zarzuca filmowi utrwalanie rasistowskich stereotypów, choć reżyser Philippe de Chauveron broni swojego dzieła. Jego zdaniem „Za jakie grzechy, dobry Boże?" przekłuwa balon uprzedzeń pompowany przez coraz popularniejszy we Francji antyimigrancki Front Narodowy i podkreśla, iż mimo że Francuzi bywają czasem rasistami, to zdrowy rozsądek wygra i w ostatecznym rozrachunku wszyscy – bez względu na kolor skóry czy wyznanie – będą umieć żyć obok siebie w harmonii".


 

https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=p5dTRqj-v5U


Jan Bodakowski