W czerwcu 1944 r. Lubelszczyzna i Zamojszczyzna stały się miejscami wielkich niemieckich akcji, których celem było zniszczenie zgrupowań partyzanckich przebywających na tamtych terenach. Licznie oddziały podziemia paraliżowały niemiecką komunikację, uniemożliwiając dostęp do znajdujących się w lasach wsi czy nawet dużych miast. Z czasem zaczęły stanowić niebezpieczeństwo dla wojsk niemieckich, utrudniając im wycofywanie się przed nadchodzącą Armią Czerwoną.

W dniach 11-15 czerwca Niemcy przeprowadzili w Lasach Janowskich akcję Sturmwind wymierzoną w polską i sowiecką partyzantkę. Jej punktem kulminacyjnym była bitwa pod Porytowym Wzgórzem, podczas której oddziały partyzanckie liczące ok. 3 tys. żołnierzy starły się z o wielokrotnie liczniejszymi siłami niemieckimi. Po całym dniu ciężkich walk partyzanci zdołali wyjść z okrążenia, ponosząc stosunkowo niewielkie straty.

Główna część zgrupowania przedostała się na tereny Puszczy Solskiej, gdzie spotkała się z oddziałami partyzanckimi Inspektoratu Zamojskiego Armii Krajowej skoncentrowanymi tam na potrzeby akcji „Burza”.

16 czerwca Niemcy rozpoczęli w Puszczy Solskiej drugi etap akcji pod nazwą Sturmwind II. Do jej przeprowadzenia użyto olbrzymią ilość wojsk Wehrmachtu, SS, jednostek pancernych i lotniczych – w sumie ok. 30 tys. żołnierzy. Dowodzenie nad całą operacją sprawował dowódca Okręgu Wojskowego Generalnego Gubernatorstwa gen. Haenicke.

Wewnątrz niemieckiego okrążenia znalazło się liczące ok. 1000 żołnierzy zgrupowanie Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich pod dowództwem mjr. Edwarda Markiewicza ps. „Kalina”, a także oddziały Armii Ludowej oraz partyzantka sowiecka – razem ok. 5 tys. ludzi. Dowódcy poszczególnych ugrupowań nie porozumieli się, wskutek czego oddziały walczyły oddzielnie.

Po ciężkich walkach udało się wydostać z okrążenia oddziałom radzieckim oraz partyzantom AL. Mimo podejmowanych prób porozumienia oddziały AK i BCh nie przebiły się razem z jednostkami radzieckimi, ale zostały wewnątrz okrążenia. Jednocześnie mjr „Kalina” wydał rozkaz zaszycia się w głąb puszczy, licząc na to, że trudnym i niedostępnym terenie agresor odstąpi od ataku.

Z czasem Niemcy zaczęli zacieśniać okrążenie. Widząc klęskę swojej strategii mjr „Kalina” przeszedł załamanie nerwowe i odebrał sobie życie. Dowództwo zgrupowania objął jego dotychczasowy zastępca rtm. Mieczysław Rakoczy ps. „Miecz”. Ten kilka godzin później przekazał je por. Konradowi Bartoszewskiemu ps. „Wir”, który podjął decyzję o próbie przerwania okrążenia w okolicach wsi Osuchy.

Zgrupowanie zostało podzielone na kilka pododdziałów. Bitwa, do której doszło 25 czerwca, zakończyła się klęską partyzantów. Natarcie zostało załamane, a przetrzebione oddziały musiały wycofać się w głąb lasów. Z okrążenia udało się wydostać jedynie pododdziałowi por. „Wira”.

Partyzanci, którym nie udało się wydostać z okrążenia, zostali zepchnięci na bagna, gdzie próbowali jeszcze stawiać opór, a następnie usiłowali się ukryć. Nielicznym udało się przetrwać, chroniąc się na drzewach, w wykopanych jamach i zaroślach.

Schwytanych partyzantów wywieziono do obozów przejściowych w Biłgoraju i Zwierzyńcu, gdzie byli poddawaniu śledztwu, a następnie do obozów śmierci w Majdanku i Bełżcu. Duża część złapanych została zamordowana na miejscu. Represje dotknęły też setek mieszkańców pobliskich miejscowości, które zostały spacyfikowane.

W Osuchach znajduje się największy w Polsce cmentarz partyzancki, na którym spoczywa ok. 300 żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. W jego centrum stoi pomnik ku czci poległych.