A przecież Pieskowej Skały miało już nie być. Ciemne chmury zawisły nad nią pod koniec 19 w. kiedy to ostatni właściciel popadł w ogromne długi. Ich skutkiem była decyzja o licytacji i rozbiórce kilkusetletniej budowli. Sprzeciwił się temu znany pisarz Adolf Dygasiński. Nie wolno tej tak ważnej pamiątki dziejów zniszczyć! Ażeby ją ratować, powołał towarzystwo akcyjne ”Zamek w Pieskowej Skale”. Zamek odkupiono i wyremontowano. Przetrwał też niemal bez szwanku obie wojny światowe, doczekując w l. 1950-69 całościowej restauracji.

Do Pieskowej Skały, podobnie jak do innych starożytnych obiektów przylgnęła moc legend. Lecz nie one są najciekawsze. Bardziej intrygująca okazuje się prawda. Początkiem historii zamku stał się czyn krewkiego żołnierza z orszaku Ludwika Węgierskiego, ojca królowej Jadwigi. Żołnierz ów zranił oddanego królowi rycerza, Piotra Szafrańca herbu Starykoń. Ludwik, chcąc jakoś wynagrodzić ten uszczerbek na zdrowiu i honorze ofiarował mu w 1377 r. gotycką twierdzę Pieskowa Skała wzniesioną przez Kazimierza Wielkiego na miejscu dawnej drewnianej warowni.

Szafrańcy byli jednym ze znakomitszych ówczesnych rodów, cieszących się rycerską sławą. Syn Piotra dowodził chorągwią pod Grunwaldem, pobił Krzyżaków pod Tucholą. Ale jego prawnuk Piotr i kolejny Szafraniec, Krzysztof porzucili fach rycerski na rzecz łotrowskiego. Napadali na kupców, jadących doliną Prądnika, grabiąc ich bez litości. Tego było dość nawet królowi. Polecił Krzysztofa pojmać i ściąć mieczem na krakowskim Rynku. Stało się to w 1484 r. Tu wdała się w sprawę ludowa legenda utrzymująca, że od tej pory obok zamku snuje się widmo okrutnika. Nie jedyna to zjawa. Inną jest duch młodej dziewczyny. Mawiano, iż była ofiarą Krzysztofa, który ją porwał i zniewolił. Nie mogąc znieść hańby, skoczyła z wieży zwanej Dorotką. Inna wersja głosi, że chodzi o żonę Krzysztofa a legenda może opisywać prawdziwe zdarzenia, jakie utkwiły ludziom w pamięci.

Prawdziwą jest także inna opowieść. Ta o dzielnym ale jednak dziwnym pierwszym właścicielu Pieskowej Skały, Piotrze Szafrańcu. O jego poczynaniach donosił kronikarz, Jan Długosz. Piotr parał się naukami tajemnymi, alchemią i czarną magią, co przerodziło się w okrucieństwo i chciwość. Wieść gminna niosła, iż zwabiał do zamku bogatych kupców, podejmował ich ucztą a gdy udawali się na noc do komnat wyposażonych w podłogi-zapadnie, naciskał dźwignię i nieszczęśnicy spadali do podziemi. 

Mroczne karty zamku skończyły się wraz z objęciem go przez Hieronima Szafrańca. Ów mądry i wykształcony sekretarz Zygmunta I Starego (1506-1548), skoligacony z królem poprzez małżeństwo z jego córką, Pieskową Skałę przebudował, czyniąc z niej piękną renesansową rezydencję, wzorowaną na Wawelu. I choć przeżyła później m.in. najazd Szwedów w 1655 r., groźny pożar w 1718 r. i szturm carskich wojsk na ukrywających się tu powstańców styczniowych - zdołała szczęśliwie ocaleć.                

Ostatni z  Szafrańców, Jędrzej zmarł bezpotomnie w 1608 r. Jego ród pozostawił osobliwy spadek: księgę sądową klucza dóbr Pieskowa Skała. Pierwsze wpisy pochodzą z XVI w., kontynuowali je do końca XVIII stulecia późniejsi właściciele: Łubniccy, Zebrzydowscy, Wielopolscy i Mieroszewscy, dopisując kolejne karty do tego tysiącstronicowego dokumentu. Łubniccy i Zebrzydowscy wzmocnili podgrodzie o dwa bastiony, zaś Wielopolscy, po pożarze w 1718 r. odrestaurowali całą budowlę.

Dziś Pieskową Skałę odwiedzają tłumy turystów z kraju i zagranicy. Malownicza budowla wabi nie tylko położeniem, ale też urodą wnętrz. Stojąc przed tym wyłaniającym się z głębin historii wspaniałym zamkiem nie sposób nie westchnąć: jaka piękna jest nasza Polska.

 

Zuzanna Śliwa