Minister zdrowia, Adam Niedzielski obostrzenia tłumaczy III falą koronawirusa w Europie. Dodaje, że sytuacja w Polsce jest stabilna, ale rząd chce uniknąć efektu rozprężenia, który mógłby zaowocować wzmożeniem epidemii... I byłoby to może zrozumiałe, gdyby nie fakt, że polskimi upadającymi przedsiębiorstwami interesują się ci, którzy chcą je przejąć za bezcen.

To raz, dwa - że niedostępne są placówki, w których ludzie mogliby wzmocnić swoją odporność. Dobrze, że dzieci wracają do szkół, ale dowiadujemy się, iż ten praktyczny lock-down ma potrwać do lutego, a co najgorsze: minister zdrowia nie daje szans na to, by w lutym obostrzenia się zakończyły.

W tej sytuacji, w kraju rośnie niepokój, który może doprowadzić do rewolucji - jeśli byłby nadal tłumiony przez Państwo. Miejmy nadzieję, że to ostrzeżenie, które polscy przedsiębiorcy dają rządowi: w spokoju sumienia wracając do pracy - spotka się ze zrozumieniem ludzi wybranych przez Naród.