W tej chwili obserwujemy akcję sprzeciwu polskich przedsiębiorców, którzy walczą o przetrwanie i byt swoich rodzin. Idąc ulicą, oglądamy zamknięte sklepy. Za każdym z nich stoi rodzina, pozbawiona środków do życia. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, robiąc zakupy w marketach, które jeszcze są otwarte.

To, co uderza internautów, czyli propozycje wykupienia lokalnych zakładów usług czy hoteli, wydawało się teorią spiskową, którą traktowaliśmy z niedowierzaniem – a staje się faktem, którego jesteśmy świadkami. Naturalnie, wiele polskich firm zostało przejętych już wcześniej, ale w tym momencie to jest jawny proceder, który budzi reakcję.

A jaka to reakcja? Solidarna. Podajemy sobie linki do wypowiedzi, które obrazują problem, wymieniamy się materiałami…, a przede wszystkim, okazujemy życzliwość polskim przedsiębiorcom i zainteresowanie ich przedsiębiorczością. Gdy polskie firmy otworzą się, będziemy korzystać z ich usług, żeby je wesprzeć, a tym samym, wesprzeć polskie rodziny, na które pracują.

Oczywiście, jak wszędzie, mogą też pojawić się nadużycia…, ale od tego jest wywiad rodzinny, żeby się zorientować kiedy mamy do czynienia z polską firmą. Kto może, udziela dobrych porad prawnych, aby wszystko było w porządku.