Potężna akcja szczepień wśród pierwszoroczniaków i studentów medycyny

 

„Studencie, zaszczep się!” – potężna akcja szczepień ruszyła. To ostatnia szansa, ostatnie zapisy i tak już przedłużone. Brzmi jak chwyt marketingowy? Takie hasła reklamowe i komunikaty pojawiają się m.in. w Radach Uczelnianych Samorządów Studenckich. Nie ma w tym nic dziwnego. Chętnych wśród prawdziwych medyków brakuje.

 

Ze wstępnych szacunków dyrektorów szpitali wynika, że chętnych na szczepienia jest niewielu – jak podaje Dziennik Gazeta Prawna. Zgodnie z jego ustaleniami wynika, że w niektórych placówkach jedynie 10 % lekarzy zdecydowało się na szczepienie na Covid-19.

Spada zainteresowanie również innymi szczepieniami wśród lekarzy. Lekarze nie chcą się szczepić na Covid-19, ale i na grypę szczepi się coraz mniej kadry medycznej. W tym roku na grypę zaszczepiła się niecała połowa personelu. To znacznie mniej niż w ubiegłych latach.

 

To wyjaśnia doskonale, dlaczego na Covid-19 tak chętnie szczepieni są studenci i seniorzy z kolejnych grup oraz czemu termin oczekiwania w kolejce jest tak… KRÓTKI!

 

Zanim ogłoszono pandemię termin kolejki oczekiwania do niektórych specjalistów były zmorą chorych. Do okulisty na NFZ trzeba było czekać około 1,5 roku. Dziś osoby w starszym wieku mają jeszcze większe problemy by dostać się do specjalistów.

 

Tymczasem termin oczekiwania na szczepienie na Covid-19 to… dwa tygodnie! Niewiarygodnie krótko, biorąc pod uwagę, że rząd w pierwszej kolejności miał wyszczepić wszystkich medyków, a dopiero następnie osoby z grupy ryzyka.

 

Zgodnie z relacją jednej ze studentek pierwszego roku Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, już ponad pół jej grupy została zaszczepiona na Covid-19, a ona w związku z tym, że ma przeciwciała bo już przeszła tą straszną chorobę (u niej objawiała się bólem gardła) będzie szczepiona dopiero w przyszłym tygodniu.

 

Oczywiście studenci się cieszą, bo nie lubią, gdy ktoś odbiera im miejsce w kolejce. Czy to taka pozostałość przekazywana przez rodziców i dziadków po okresie komunizmu w naszym kraju, kiedy wszystko było na kartki, a kolejki ciągnęły się w nieskończoność. To oni przecież podnieśli pierwszy „krzyk”, gdy Centrum Medyczne WUM  poza kolejnością zaczęło szczepić celebrytów.

 

Sami namawiają seniorów z rodzin do wzięcia udziału w akcji szczepień eksperymentalną szczepionką na Covid-19 wierząc, że im wcześniej jako społeczeństwo się zaszczepimy, tym szybciej świat wróci do normalności.

 

Są pierwsze oskarżenia i sprawy sądowe o to, że Covid-19 powstał z inspiracji elit przestępczych, ale studenci nie wierzą w „politykę” i „teorie spiskowe”. Bo przecież młodzież w tym wieku jest „najmądrzejsza”.

 

Tymczasem są już pierwsze oskarżenia w sprawie szczepień. Zagraniczny Sąd stwierdził, że "COVID-19 powstał z inspiracji elit przestępczych kontrolujących świat, paraliżując działalność niemal wszystkich państw świata". Wśród odpowiedzialnych za pandemię wymieniono George Sorosa, Billa Gatesa i Rockefellerów.

 

Studenci starszych lat medycyny i pierwszoroczniaki nie wierzą jednak w takie bajki. Mają tyle nauki, że na śledzenie „polityki” nie mają czasu ani ochoty. No i przecież z Funduszu Kompensacyjnego można dostać od 10 do 100 tysięcy za powikłania poszczepienne! – informują.

 

Owszem, osoby, które po szczepieniu przeciw Covid-19 dostaną wstrząsu anafilaktycznego lub innych powikłań dostaną odszkodowanie, ale jest jeden niezbędny warunek warunek… Trzeba 14 dni w ciężkim stanie leżeć w szpitalu, aby to 10 tysięcy odszkodowania otrzymać. Opłaca się?! No przecież to jest kompletny absurd.

 

Każdy, kto spędził taki czas w szpitalu, doskonale wie z czym wiąże się tak długi pobyt. Takie osoby często nie są w stanie wrócić już do pełni sił i pełni zdrowia. Ale przecież są te 10 tysięcy i zapowiedź końca pandemii, otwarcie kin, domów mody…  To kusi... A straty zawsze muszą być! Tak wyjaśniają niektórzy znawcy na Facebooku czy Twitterze.

 

Najważniejszy jest rozwój nauki i medycyny, która jak wiadomo najprężniej rozwijała się na ofiarach wojen i w czasie zagrożenia... Pozostaje pytanie, czy lekarze, których już nie obowiązuje od jakiegoś czasu przysięga Hipokratesa ani odpowiedzialność przy szczepieniach na Covid 19, takie osoby jak dr Mengele z niemieckiego obozu koncentracyjnego, traktują jako zbrodniarzy czy autorytety? Bo w tej sytuacji postawienie takiego pytania staje się całkowicie zasadne.