Portale społecznościowe to ogólnie ujmując, kanał - w którym zanurzamy się wszyscy. Znany gigant w tej dziedzinie, facebook zachęca do wirtualnych zwierzeń, poprzez proste pytania: co robisz? O czym myślisz? czy "jak się dziś czujesz?". Już czytając, wchodzimy w grę, której efekt jest zastanawiający. Odpowiesz, czy nie - pyta maszyna, zaprogramowana w celu zdobycia informacji. Jeśli nawet nie napiszemy nic, a zamieściliśmy zdjęcia - zostaną one wykorzystane prędzej czy później.

Otóż, wypadałoby się cieszyć, że zespół pod dowództwem osoby o polsko-brzmiącym nazwisku (Michała Kosińskiego), opracował metodę rozpoznawania jakiejś ważnej cechy, za pomocą zdjęć. Fizjonomika nie jest niczym nowym, datuje się od dawien dawna, starożytności, ale została niejako reanimowana na wielką skalę wraz z rozwojem pozytywizmu. Współcześnie zdjęcia analizuje program komputerowy, a właściwie - sztuczna inteligencja, czyli - jeśli wierzyć jednemu z patronów roku 2021, Stanisławowi Lemowi - to coś, co ma ambicje wyeliminować człowieka. I teraz, spójrzmy na to, czego dokonał Kosiński wraz z badaczami ze Stanford: wykorzystali algorytm do rozpoznawania twarzy do określenia... preferencji politycznych. Z toku wypowiedzi wnioskujemy, że chodziło o podział cywilizacyjny, ale przedstawiono go wężej: na konserwatystów i liberałów.

Możemy zapytać, jak to się stało, jak ci naukowcy do tego doszli? Po pierwsze, skąd mieli materiał? Ano właśnie, z fb, instagrama oraz serwisów randkowych, gdzie prezentujemy się okazale. Korzystając z facebooka, godzimy się na użycie naszych zdjęć i informacji, których udzieliliśmy publicznie. Dawniej - zwłaszcza w naszej Ojczyźnie - byłoby to nie do wydarcia i torturami. Tymczasem Kosiński zaprezentował swoje odkrycie, a jego zespół przyznał, że może ono zostać wykorzystane nikczemnie: [Odkrycia] mają krytyczne konsekwencje dla ochrony prywatności i swobód obywatelskich. Wszechobecne kamery CCTV i gigantyczne bazy danych obrazów twarzy, od publicznych profili w sieciach społecznościowych po krajowe rejestry dowodów osobistych, sprawiają, że identyfikacja osób, a także śledzenie ich lokalizacji i interakcji społecznych są alarmująco łatwe. ”

Podsumujmy: portale społecznościowe motywują nas do udzielania informacji na temat swój i innych, bliższych i dalszych osób. Te informacje zaś są wykorzystywane do celów wielkich korporacji i polityki ośrodków międzynarodowych. Czy mamy tego świadomość, zamieszczając fotki i zwierzając się wirtualnie?