Jak podaje portal Catholic News Agency (CNA), Republikanie z Izby Reprezentantów skierowali list w tej sprawie. Zaznaczyli w nim: Piszemy, aby wyrazić nasz zjednoczony sprzeciw wobec wysiłków Kongresu Demokratów, zmierzających do uchylenia poprawki Hyde'a i innych obowiązujących przepisów dotyczących ochrony życia” - czytamy w liście, któremu przewodzą Steve Scalise (R-La.). i rep. Jim Banks (R-Ind.), przewodniczący Republikańskiej Komisji Badawczej.

Definicję dyskutowanej poprawki podaje portal Głos dla życia: "Pierwotna wersja poprawki (zgłosił ją republikański senator z Illinois – Henry Hyde) została przegłosowana w 1976 r. Ogranicza ona finansowanie aborcji z pieniędzy podatników (za pośrednictwem budżetu federalnego) do przypadków, gdy ciąża powstała na skutek kazirodztwa, gwałtu i gdy istnieje potrzeba ratowania życia matki. Od czasu jej przyjęcia poprawka była modyfikowana. Utrzymano jednak zasadnicze ograniczenia w finansowaniu zabijania dzieci poczętych przez budżet federalny. Amerykańskie grupy proaborcyjne chcą obalić ten zakaz. Są wśród tak znane organizacje jak: American Civil Liberties Union (ACLU), NARAL i the National Abortion Federation."

Jak powiedział dr Bogusław Rogalski (Prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin), są wartości, które nie mogą być dyskutowane; są rzeczy, które nie podlegają referendum. Do nich należy życie i jego obrona. Tymczasem, jesteśmy świadkami, jak te wartości - które są przecież ponadczasowe - przegrywają z antywartościami, które zależą od przejściowych układów politycznych. Dlatego Joe Biden, który popierał poprawkę Hyde'a, wycofał się z tego, zrobiła to także Nancy Pelosi. Co to w praktyce oznacza dla Amerykanów? Gdyby poprawka została zniesiona, to wówczas finansowanie aborcji na życzenie - z kieszeni podatnika stałoby się faktem.

Dlatego Przewodniczący Izby Reprezentantów, Kevin McCarthy (R-Kalif) powiedział, że poprawka Hyde'a nie powinna być tylko kwestią republikańską, bo to jest sprawa amerykańska. I tak przecież wspomniana poprawka dopuszcza trzy wyjątki, więc trudno mówić o całkowitej obronie życia. Do tego, by obrona była pełna - nie tylko Amerykanie muszą dojrzeć.