Zacznijmy od prawdy o pojmowaniu kluczowych postaci chrześcijaństwa: Bogurodzicy i Syna Bożego - przez muzułmanów. W rozmowie z portalem LifeSiteNews, opowiada o tym konwertyta, Moh-Christoph Bilek, założyciel stowarzyszenia Notre Dame de Kabylie, zajmującego się w praktyce ewangelizacją muzułmanów, zrzeszającego muzułmańskich konwertytów na chrześcijaństwo.

Bilek mówi wprost o synu Maryam - której nie można utożsamiać z Matką Bożą: Jeśli Îssa jest odpowiednikiem Jezusa, to chrześcijaństwo musi się rozpaść, ponieważ wtedy nie jest on Synem Bożym i nie przyszedł, aby zbawić ludzkość”, dalej wyjaśnia: „W Koranie Adam zgrzeszył, ale gdy tylko opuścił Ogród Raju, Bóg mu przebaczył, czyniąc Odkupienie niepotrzebnym. Mówienie, że Îssa Koranu jest tym samym, co Jezus-Chrystus, nieuchronnie prowadzi do relatywizacji chrześcijaństwa, jeśli nie do jego całkowitego zniszczenia."

Dodał, że większość konwertytów z islamu na katolicyzm opuszcza swoją starą religię, nie wiedząc zbyt wiele o niej, ale po prostu dochodzą do wniosku, gdy dowiedzą się o Maryi i Jezusie, że nie mogą być tym samym, co liczby wymienione w Koranie. Muzułmanin, który po raz pierwszy spotyka Jezusa, nie może myśleć, że jest taki sam - w przeciwnym razie nawrócenie się byłoby bezcelowe!”

Jeśli zerkniemy do muzułmańskich komentarzy do historii Maryam, to zobaczymy albo współczesną feministkę, albo wręcz, kobietę zbuntowaną, która nie ma w sobie ani jednej cechy maryjnej. Nie jest uznana za Niepokalaną. Może być matką wielkiego człowieka, ale nie jest Matką Bożą.

Dlaczego zatem, animatorzy dialogu udają, że nie dostrzegają tych przekłamań? Skoro religia jest nie tyle ideą, co spotkaniem osobowym, to w imię jakiej osoby marginalizuje się prawdę?