Chodzi o Ujgurów, którzy są poddawani torturom i gwałtom, wymuszonej aborcji i sterylizacji przez władze w Chinach.

"Administracja Trumpa potępiła przymusowe aborcje mające miejsce w Chinach i oficjalnie stwierdziła, że chińska kampania masowego internowania, przymusowej pracy i przymusowej sterylizacji ponad 1 miliona mniejszości muzułmańskich w Sinciangu stanowi „ludobójstwo” i „zbrodnie przeciwko ludzkości”. - czytamy na portalu Mediów Narodowych. Tymczasem, co odparł Joe Biden?

"Jeśli wiesz cokolwiek o chińskiej historii, to zawsze było tak, że gdy Chiny padały ofiarą świata zewnętrznego, to wówczas nie były zjednoczone wewnętrznie – powiedział Biden. – Tak więc centralną zasadą Xi Jinpinga jest to, że muszą istnieć zjednoczone, ściśle kontrolowane Chiny – tłumaczył. – Kulturowo istnieją odmienne normy, których przestrzegania oczekuje się od każdego kraju i ich przywódców – dodał."

Normy” w Chinach, jak pokazano w niedawnym reportażu BBC News, obejmują systematyczne tortury i gwałty w ujgurskich obozach koncentracyjnych. Po ukazaniu się reportażu BBC, Chiny zakazały nadawania programu na swoim terytorium. - informują Media Narodowe.

Można do tego dodać, że "normy" dotyczą także prześladowań katolików w Chinach - o których wielokrotnie pisaliśmy. Co zatem oznacza wypowiedź Bidena, który przyznał: "Chiny bardzo się starają, by stać się światowym liderem. A żeby zdobyć to miano i być w stanie to zrobić, muszą zdobyć zaufanie innych krajów. I tak długo, jak będą zaangażowane w działania, które są sprzeczne z podstawowymi prawami człowieka, będzie im trudno to osiągnąć." ...?

Jeśli USA niezaprzeczalnie również stara się być światowym liderem, to owo wymagane zaufanie właśnie tracą przy tej prezydenturze. A to dopiero początek rządów... Jak zareaguje Kościół w Stanach Zjednoczonych - po tej wypowiedzi?