Ambasada informuje, że auto należało do jej pracownika, miało numery dyplomatyczne. Inne polskie samochody znajdujące się w pobliżu nie ucierpiały, więc trudno uznać to za przypadkowy akt wandalizmu - mamy do czynienia z zaplanowaną akcją, wymierzoną we władze Polski.

Co kierowało nieznanymi dotąd sprawcami? Możemy tylko się domyślać, ale nie sposób pominąć zjawiska wrogiej propagandy, która obarcza Polaków za zbrodnie II wojny światowej, by odciążyć Niemców, którzy w tej sprawie porozumieli się już z narodem najbardziej znanych ofiar. Nie da się ukryć, że podpalenie samochodu dyplomatycznego zostało zorganizowane jakby w odpowiedzi na decyzje sądu w Polsce - w sprawie przeciw autorom kłamliwej książki. Nie należy też bagatelizować faktu, że lewica uczy młodzież fałszywej wizji historii, uzgadniając to z ogólną linią programową na całym świecie.

Oczywiście, wyjaśnienie tych powiązań jest sprawą policji. Warto jednak, abyśmy mieli ich świadomość. Kto sieje wiatr, zbiera burzę...