Poniżej przykłady treści kluczy pochodzących z wycofanych książek (pisanych przez wykluczonych polskich autorów) . Wszystkich w tym wykazie było  2482.

 

Jak w wiekach ubiegłych muzułmański półksiężyc, tak dziś czerwona gwiazda sowiecka godłem jest potęgi niosącej zagładę cywilizacji i kulturze świata chrześcijańskiego – pisał dr prof. Marian Zdziechowski, dziekan Wydziału Humanistycznego a później rektor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, we wstępie do wydanego w 1930 r. Wyboru pism Leona Kozłowskiego, redaktora Tygodnika Polskiego a później Kuriera Porannego.

 

Rząd sowietów jest to organizacja międzynarodowa, mającą na celu sprawę rewolucji wszechświatowej, a bynajmniej nie interes narodowy Rosji. Tu muszę dotknąć wybitnej roli żydów w rządzie sowietów, stoją oni u steru władzy w republice sowieckiej, są to żydzi wynarodowieni, kosmopolici, nie poczuwający się do solidarności narodowej ze światem żydowskim i na obcej ziemi mogą z całą bezwzględnością robić swe krwawe eksperymenty. Żydzi tak rzeczywiście przeważają ilościowo na stanowiskach odpowiedzialnych, że rząd  sowietów robi wrażenie organizacji żydowskiej i nie może być uważany przez Rosjan za władzę narodową -  pisał Leon Kozłowski, który większą część życia spędził w Rosji i znał z autopsji więzienia carskie i bolszewickie. I dziś jeszcze większość społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z tego, że b o l s z e w i z m, który ze wszystkich wrogów, jakich Polska ma lub kiedykolwiek miała, jest najgroźniejszym, niesie bowiem ze sobą zagładę bytu narodowego. Nie barbarzyństwo nowe szło na Polskę w 1920 roku. To śmierć szła pod sztandarem czerwonym na Polskę i przez Polskę drogę torowała sobie na Zachód. Wielki cmentarz, w który zamienił Rosję bolszewizm, zatruwając i niszcząc wszystkie źródła życia, zaczął rozszerzać się i posuwać w kierunku zachodnim, przysunął się on do samej Wisły, i Wisła stała się granicą między życiem a śmiercią; na brzegach Wisły życie zwarło się ze śmiercią i zwyciężyło, odparło ją. Nie posiadają wprawdzie bolszewicy sposobu zniszczenia planety, ale pokazali, że mogą zniszczyć szóstą część globu ziemskiego.(Ludwik Kozłowski Półksiężyc i gwiazda czerwona)

A plany i cele wroga tego, w porównaniu z charakterem i wyłącznie zdobywczemi celami najazdów tatarskich i tureckich, sięgają nierównie dalej! Nic podobnego historja dotychczas nie zapisała. Chodzi tu bowiem-o przeistoczenie świata w jeden wielki dom niewoli, w jakiś kołchoz, mówiąc żargonem sowieckim, w którym człowiek stałby się automatem bez myśli i bez woli, albowiem myśleć i mieć wolę jest przywilejem tylko partji, przywilejem czerezwyczajki będącej jej widomym wyrazem. Aby jednak znaleźć upodobanie w roli automata bez myśli i woli, trzeba wprzódy przestać być człowiekiem. Ażeby przestać być człowiekiem, trzeba przejąć się przeświadczeniem, że człowiek, jak naucza bolszewicki „profesor" Tretjakow, jest niczem innem, jak maszyną, potrzebującą dziennie wchłonąć w siebie tyle, a tyle pokarmu, aby puszczoną być w ruch. Dlatego to pierwszem zadaniem i celem Sowietów, od urzeczywistnienia którego zależą wszystkie inne zadania i cele, jest zniszczenie religji, zabicie idei Boga i tem samem idei człowieka, jako istoty, co myślą i duszą sięga ponad materję (dr prof. Marian Zdziechowski, humanista, erudyta, naukowiec i nauczyciel młodego pokolenia).

Znał te treści - klucze naród polski, który od bolszewizmu wiele ucierpiał i z wielką determinacją bronił nas w 1920 roku, a w II RP stawiał opór wpływowi bolszewizmu. Nie pozwolono na zniszczenie idei człowieka w młodym pokoleniu, edukacją prowadzoną przez elitę intelektualną świecką i duchowną, przez udział w działaniach na poziomie światowym w sferze nauki, sztuki, kultury, gospodarki, społecznej, opiekuńczej i to  w oparciu o wartości cywilizacji chrześcijańskiej. Właśnie o NICH pamiętamy 1 MARCA.

NIEZŁOMNI odmówili współpracy z  komunizmem, pamiętali słowa Leszka Kozłowskiego, że bolszewizm nie jest  rozkładem i negacją życia samego, zatruwa wszystkie źródła jego i nie młodą, świeżą krew, lecz zgniliznę i zaduch trupiarni niesie z sobą.

W jednym z pism Ludwik Kozłowski przytoczył fragment dokumentu  historyka rosyjskiego S. Mielgunowa, który sam trzy lata przebył w więzieniach sowieckich i poznał okrucieństwo bolszewizmu:

Istny „ogród tortur!" Biorę dla przykładu kilka tylko„kwiatków" z tego ogrodu.

„Gorący loch". Jest to głucha cela bez okien, mająca 3 kroki długości i 1 i pół szerokości. Do lochu tego spuszczają 18 osób, jest tak ciasno, że wszyscy jednocześnie stać nie mogą, jedni stoją, drudzy wiszą, oparci rękami o plecy sąsiadów. Powietrze w celi takie, że lampa momentalnie gaśnie, zapałka nie zapala się. W tej celi trzymają więźnia 2 — 3 doby, nie dając pokarmu i nie wypuszczając ani na chwilę. Sadzano nieraz kobiety razem z mężczyznami.

„Chłodny loch". Głęboka jama, do której spuszczają po drabince rozebranego do naga więźnia, drabinkę następnie zabierają a na więźnia leją chłodną wodę. Praktykuje się to i w zimie podczas mrozów. Bywały wypadki, kiedy wylewano na więźnia 8 wiader zimnej wody.

„Chińska cela" .Torturowanego przywiązują do słupa lub ściany, następnie przymocowują do boku jednym końcem rurę żelazną, do której sadzają szczura. Drugi otwór rury zamyka siatka druciana, żeby szczur nie umknął. Rurę od strony siatki zaczynają ogrzewać ogniem. Szczur oszalały ze strachu i bólu stara się wydobyć przez ciało torturowanego, szarpie mu skórę i wnętrzności. Męczarnia trwa, póki ofiara nie umiera.

„Mierzenie czaszki". Głowa badanego obwiązuje się szpagatem, między szpagat, a głowę wsuwa się ćwiek. Przy pomocy kręcenia ćwieka szpagat coraz mocniej ściska głowę. Po pewnym czasie skóra razem z włosami oddziela się. Skalpowanie było specjalnością Charkowskiej czeka. Tamże praktykowało się „zdejmowanie rękawiczek" (zdejmowanie skóry z ręki), o czem już dużo pisano. Leon Kozłowski zmarł w 1927 roku.  (Ludwik Kozłowski Półksiężyc i gwiazda czerwona)

Minęło ponad 20 lat i te metody  zastosowali Berman, Różański, Brystygier, Romkowski, Schechter, Bauman i inni  dla złamania  polskiej elity. Potomkowie oprawców nie chcą pamiętać o zbrodni dokonanej na polskim narodzie. 

Zainteresowana upamiętnieniem Narodowego  Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zajrzałam na stronę tworzonego pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Muzeum Historii Polski.  Znalazłam hasło:  Żołnierze Wyklęci czyli chłopska Wandea.

Z mojej wiedzy wynika , że była to Wandea  polskiej elity intelektualnej, wśród nich byli wspaniali chłopi, robotnicy, rzemieślnicy, studenci, księżą, lekarze, adwokaci, architekci, żołnierze, profesorowie, naukowcy, nauczyciele, elita pochodząca z Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej.

Więc, po przejściu kataklizmów rewolucyjnych, kto będzie władcą świata? Będzie nim bardzo wielki pan, który walkom socjalizmu z nacjonalizmem przygląda się niby z daleka, niby to nie wtrącając się do nich, ale zaciera sobie ręce z radości, pewien czekających go wielkich zysków. Temu panu na imię: KAPITAŁ – napisał  Wojciech Dzieduszycki, filozof, profesor na Uniwersytecie Lwowskim, polityk, poseł, minister. Zmarł w 1909 roku. Też znalazł się na liście wycofanych autorów.

 

Ten pan obecnie ma imię Korporacja.