Naturalne wspólnoty, jakimi są religia, naród czy kultura, zawsze są przeszkodą w dążeniu lewicy do absolutnej władzy (bo dają ludziom możliwość samoorganizacji i obrony przed władzą). Jest to przyczyną, dla której lewica od kilku wieków niszczy zachodnią kulturę, katolicyzm i tożsamość narodową. Nienawiść lewicy do będącego kreatorem polskiej tożsamości narodowej Henryka Sienkiewicza nie jest niczym nowym – już przed odzyskaniem przez nasz kraj niepodległości i w dwudziestoleciu międzywojennym środowiska wrogie polskiemu patriotyzmowi zwalczały twórczość Sienkiewicza – jest to zrozumiałe, gdy spojrzy się na to, jak żołnierze konspiracji podczas II wojny światowej i po niej do twórczości Sienkiewicza się odwoływali.

 

I dziś lewica zwalcza Sienkiewicza. Na lewicowym, wspieranym przez Sorosa, portalu Krytyka Polityczna ukazał się artykuł „Staś i Nel – nasi mali rasiści" autorstwa lewicowego posła Macieja Gduli. Tekst uświadamiający polskim patriotom, że warto czytać Sienkiewicza, zanim lewica zacznie jego książki palić na stosach.

 

Zdaniem lewicowego polityka z lektury „W pustyni i w puszczy" „wynika, że panowanie białych jest konieczne, bo gdy go brakuje, czarni nie są w stanie nawet zbliżyć się do człowieczeństwa. Biali to Kanał Sueski, chinina i wiara chrześcijańska. Czarni to lenistwo, przesądy i bezmyślne zabijanie się". Oczywiście poseł Lewicy z tymi faktami nie jest w stanie się zgodzić.

 

Poseł lewicy uważa, że „W pustyni i w puszczy" „to literatura uzasadniająca panowanie białych w Afryce i oferująca Polakom rasizm ku pokrzepieniu serc". Sienkiewicz w opinii lewicowego polityka w swojej książce krzewi ideologie białego człowieka, która tłumaczy i uzasadnia „dominację białych nad czarnymi". Lewicowemu politykowi nie podoba się, że jeden z bohaterów powieści czarny Kali jest „nieracjonalny, strachliwy, leniwy i okrutny", a drugi biały Staś jest „rozsądny".

 

Zdaniem lewicowego polityka „trzymamy w kanonie lektur obowiązkowych powieść, która uczy poczucia wyższości wobec ludzi innych ras, pokazuje, jak celebrować własną kulturę i pogardzać kulturą obcą, oraz uzasadnia dominację silnych nad słabymi. To, że Sienkiewicz oferował nam lepsze samopoczucie jako członkom białej rasy ku pokrzepieniu serc podczas zaborów, nie jest żadnym rozgrzeszeniem książki. Uczenie pogardy dla zdominowanych innych, znajdujących się niżej w hierarchii, jest najgorszą z możliwych trucizn kulturowych. Po jej zażyciu wyzwolenie, względnie wolność rozumie się jako swobodę panowania nad innymi. Mamy tego w Polsce aż nadto".

 

Według lewicowego polityka powieść Sienkiewicza można usunąć z listy lektur. Dla lewicowego polityka „wyrzucenie z kanonu ''W pustyni i w puszczy'' byłoby elementarną profilaktyką rasizmu, o której powinniśmy pomyśleć". Przedstawiciel lewicy uważa, że można ''W pustyni i w puszczy'' „czytać krytycznie, jako przykład ideologii rasistowskiej i kolonialnej. Do tego trzeba ją jednak przesunąć do wyższych klas, gdy młodzież uczy się zdystansowanej i krytycznej lektury tekstu oraz ma historyczną wiedzę o europejskim panowaniu kolonialnym na świecie w XIX wieku". Lewicowy polityk uważa, że „stosunek do ''W pustyni i w puszczy'' wyznacza tak naprawdę stosunek do tego, jakiej chcemy polskiej kultury".

 

Komentując opinie lewicowego polityka, muszę stwierdzić, że problemu z kanonem lektur by nie gdyby wprowadzono czeki oświatowe i zlikwidowano ingerencje biurokracji państwowej w edukację (nauka powinna być niezależna od polityków). Wtedy mogłyby istnieć różne szkoły, takie dla lewicowców (bez Sienkiewicza) i takie dla polskich patriotów (z Sienkiewiczem). Rodzice mieliby wybór czy kształcić swoje dzieci w duchu patriotycznym, czy lewicowym. Niestety lewica nie chce dać wolności wyboru rodzicom. Chce wszystkim narzucić swoje lewicowe zabobony i odebrać nawet dzieciom polskich patriotów prawo do normalnej edukacji. I tym się właśnie różnimy od lewicy. My wolnościowcy chcemy, by każdy rodzic (czy to lewicowiec, czy patriota) mógł kształcić swoje dziecko zgodnie ze swoim światopoglądem, a lewicowcy chcą by wszystkie dzieci (również i te polskich patriotów) były indoktrynowane w duchu lewicowym – choć lewicowcy mają prawo w duchu lewicowym indoktrynować tylko swoje dzieci.

 

Warto też przypomnieć, że lewica to ruch irracjonalny, odrzucający empiryzm, stawiający ideologiczne zabobony ponad realia. Realia dla lewicy są niewygodne. Nie da się ukryć, że choć biali koloniści (np. Niemcy czy Belgowie) dokonywali zbrodni na murzynach w Afryce, to dekolonizacja czarnego lądu przyniosła murzynom nędze, zapaść cywilizacyjną, nieustanne wojny, terror islamistów, przywrócenie niewolnictwa.

 

O nieszczęściu, jakim była dekolonizacja, świadczy kierunek migracji. Czarni imigranci przybywają ze zdekolonizowanej (a przez to pogrążonej w nędzy i wojnach) Afryce do białej Europy, często do krajów swoich kolonizatorów. Murzyni chcą żyć w świecie białego człowieka w Europie, a nie w świecie czarnego człowieka w Afryce. Takie stwierdzenie nie jest rasistowskie – jest stwierdzeniem faktu, że nie wypaczona rasizmem cywilizacja białych (zachodnia, chrześcijańska) jest dla murzynów korzystniejsza niż jej brak.

 

Lewicowe slogany o walce z rasizmem są zresztą rasistowskie, są wyrazem rasistowskiej nienawiści do białych i do ich cywilizacji (która okazała się efektywniejsza od cywilizacji czarnych). Tak jak czarni mają pełne prawo do dumy ze swojej czarnej cywilizacji, tak i biali mają pełne prawo do dumy ze swojej białej cywilizacji – żadnej lewicowiec nie ma prawa odbierać białym ich dumy z białej cywilizacji i jej dokonań (nauki, techniki, uniwersytetów, praw kobiet, wolności obywatelskich, kultury i sztuki).

 

Jan Bodakowski