Zabity dwa i pół roku później amerykański prezydent dziennikarzom stwierdził, że władza nie powinna „obawiać się publicznej kontroli swego programu". JFK zadeklarował, że jego administracja zamierza „przyjąć pełną odpowiedzialność za swoje błędy" i oczekuje od mediów, że te będą te błędy jego administracji wytykać, by można było je naprawić i unikać ich popełniania – jakże ta postawa różni się od postawy obecnych władz naszego kraju, które zabroniły wszelkich demonstracji i są głuche na wszelką krytykę, przez co coraz bardziej eskalują swoje złe decyzje (czy to w sprawie ''pandemii", czy relacji z Żydami, czy niszczenia polskiego rolnictwa i gospodarki).

 

Zdanie Johna F Kennedyego „bez debaty, bez krytyki, żadna administracja ani żaden kraj nie odniesie sukcesu — i żadna republika nie przetrwa. Dlatego ateński prawodawca Solon uznał za przestępstwo unikanie kontrowersji przez każdego obywatela. I dlatego nasza prasa była chroniona przez pierwszą poprawkę — jedyny biznes w Ameryce specjalnie chroniony przez Konstytucję — nie głównie po to, by bawić i bawić, nie po to, by podkreślać sprawy trywialne i sentymentalne, nie po to po prostu „dawać społeczeństwu to, co chce "- ale informować, budzić, zastanawiać się, określać nasze niebezpieczeństwa i nasze możliwości, wskazywać na nasze kryzysy i nasze wybory, przewodzić, kształtować, edukować, a czasem nawet rozgniewać opinię publiczną".

 

Według Johna F Kennedyego „samo słowo »tajemnica« jest odrażające w wolnym i otwartym społeczeństwie; a my jako naród z natury i historycznie jesteśmy przeciwni tajnym stowarzyszeniom, tajnym przysięgom i tajnym postępowaniom. Już dawno zdecydowaliśmy, że niebezpieczeństwa nadmiernego i nieuzasadnionego ukrywania istotnych faktów znacznie przeważają nad niebezpieczeństwami, które są przytaczane w celu uzasadnienia. Nawet dzisiaj przeciwdziałanie zagrożeniu zamkniętego społeczeństwa przez naśladowanie jego arbitralnych ograniczeń ma niewielką wartość. Nawet dzisiaj nie ma wiele wartości w zapewnieniu przetrwania naszego narodu, jeśli nasze tradycje z nim nie przetrwają. I istnieje bardzo poważne niebezpieczeństwo, że zapowiedziana potrzeba zwiększenia bezpieczeństwa zostanie uchwycona przez tych, którzy chcą rozszerzyć jej znaczenie do granic oficjalnej cenzury i ukrycia. Że nie zamierzam na to pozwolić, o ile mam na to kontrolę".

 

Kierowane wobec imperium sowieckiego słowa amerykańskiego prezydenta są też niezwykle aktualne w odniesieniu do zagrożenia, jakim jest dla nas działalność globalnej lewicy i globalnej finansjery. Zdaniem Kennedyego „wojna nie została wypowiedziana [...]. Nasz styl życia jest atakowany. Ci, którzy czynią się naszymi wrogami, krążą po całym świecie".

 

W opinii amerykańskiego prezydenta „na całym świecie sprzeciwiamy się bowiem monolitycznemu i bezwzględnemu spiskowi, który polega przede wszystkim na ukrytych środkach poszerzania sfery wpływów — infiltracji zamiast inwazji, dywersji zamiast wyborów, zastraszania zamiast wolnego wyboru, nocnej partyzantki. Zamiast armii za dnia. Jest to system, który wykorzystał ogromne zasoby ludzkie i materialne do zbudowania zwartej, wysoce wydajnej maszyny, która łączy operacje wojskowe, dyplomatyczne, wywiadowcze, gospodarcze, naukowe i polityczne".

 

W swym przemówieniu amerykański prezydent uznał, że krajowe media są zobowiązane do odpowiedzialności za informacje, i nie mogą zdradzać takich tajemnic kraju, jakie dla swoich wrogich celów może wykorzystać przeciwnik – wiązało się to z tym, że sowiecka agentura czerpała bardzo wiele informacji zagrażających bezpieczeństwu narodowemu z amerykańskich mediów.

 

Jan Bodakowski