Punktem wyjścia było spotkanie na szczycie: Morawiecki, Salvini, Orban - o którym pisaliśmy. Według ks. prof. Kobylińskiego, to niezwykle istotne wydarzenie polityczne, kulturowe i religijne. Omawiając prawdopodobieństwo utworzenia bloku prawicy w UE, gość TS powiedział o moralnej kondycji eurowspólnoty:

"Kraje członkowskie Unii Europejskiej są w dużym stopniu postchrześcijańskie. Władza polityczna na naszym kontynencie jest sprawowana zasadniczo przez ateistów, agnostyków, osoby obojętne religijnie. Taka sytuacja była już w roku 2004, gdy staliśmy się członkiem Unii Europejskiej. Obecny kształt ideowy naszego kontynentu został określony w latach 90. XX wieku, gdy toczyła się ostra dyskusja dotyczą konstytucji Unii Europejskiej. Wówczas podjęto decyzję polityczną, że w preambule tego dokumentu nie może się pojawić zapis mówiący o chrześcijańskich korzeniach Europy. Już ponad 20 lat temu chrześcijaństwo na naszym kontynencie przestało odgrywać istotną rolę polityczną." - stwierdził zaznaczając, że ugrupowanie Salviniego jest kontestowane przez... biskupów o lewicowo-liberalnym nastawieniu.

Jeśli przetarliśmy oczy ze zdumienia, to pora się obudzić - ks. prof. Kobyliński szkicuje wizję Kościoła, który jest podzielony na skrzydła konserwatywne i liberalne. Sam gość wyznaje, że jest mu bliżej do konserwatyzmu, ale w toku całej rozmowy przedstawia sytuację tak, jakby sugerował akceptację tego fałszywego pluralizmu, o którym mówi: "W każdej religii można wyróżnić nurty konserwatywne i liberalne. Tak jest w judaizmie, islamie, hinduizmie. Gdy chodzi o chrześcijaństwo, jest ono dzisiaj podzielone na 50 tysięcy różnych denominacji (kościołów, związków wyznaniowych, sekt). Każda z nich ma odmienną doktrynę, gdy chodzi o rozumienie prawd wiary i moralności. To oznacza, że można być dzisiaj uczniem Chrystusa na kilkadziesiąt tysięcy sposobów."

Gdzie w tym jest miejsce dla prawdy, o której gość TS wspomina, że jest dla niego wartością? Może w słowach, które jednak wypowiedział: "Mnie to przeraża i boli"

 

Nas też.