Psychoanaliza aspiruje, by być globalną religią. By tę pozycję osiągnąć, przeprowadziła między innymi własną, sprzeczną z faktami, egzegezę Biblii. Warto o niej wiedzieć, bo psychoanaliza stała się fundamentem współczesnej popkultury, szczególnie amerykańskich filmów, które skutecznie demoralizują i ogłupiają widzów na całym świecie, kreując fałszywą wizję rzeczywistości.

 

Błędy odczytywania Biblii w duchu między innymi psychologii i psychiatrii są tematem opisanym przez Romana Zająca w doskonałej, napisanej niezwykle przejrzyście, pełnej ciekawych informacji, wydanej przez wydawnictwo Monumen (wydawcę miesięcznika Egzorcysta), pracy „Na drogach i bezdrożach czytania Biblii".

 

Według Romana Zająca psychoanalityczna egzegeza Biblii głosi, że „prorocy biblijni i święci byli jedynie chorymi ludźmi", „religie wzięły swój początek od osób mających choroby psychiczne". Tę psychoanalityczną narrację promuje też amerykańska popkultura np. film „Exodus: Bogowie i królowie" w reżyserii Ridleya Scotta, w którym Mojżesz przedstawiony jest jako wariat.

 

Warto wiedzieć, że symboliczne zachowania proroków były zrozumiałe dla ludzi z ich kontekstu kulturowego, a dziś wyrwane z tego kontekstu byłyby traktowane jako przejaw szaleństwa (darcie szat, chodzenie nago). Psychoanalitycy ignorują kontekst kulturowy biblijnego Izraela, uznają Ezechiela za pacjenta z katalepsją, schizofrenią paranoidalną i innymi zaburzeniami.

 

Takie fałszywe psychoanalityczne spojrzenie na Biblie zapoczątkował sam wywodzący się z żydowskiej społeczności Zygmunt Freud swoją książką „Człowiek imieniem Mojżesz a religia monoteistyczna". Według teorii z tej pracy Mojżesz był Egipcjaninem, który chciał wprowadzić monoteizm, i jak się mu to nie udało wśród rodaków, wprowadził monoteizm wśród biblijnych Izraelitów. Jedynym bogiem miał być egipski Aton (hebrajski Adonaj). Mojżesz miał być zabity przez Semitów, którzy narzucili biblijnym Izraelitom kult Jahwe. Korzystając ze swojej koncepcji kompleksu Edypa, Zygmunt Freud stwierdził, że religia żydowska zrodziła się z poczucia winy po zabójstwie Mojżesza.

 

Ojcobójstwo miało być też zgodnie z pismami Freuda widoczne w „opowieści o grzechu pierworodnym". Według koncepcji Freuda w pierwotnej hordzie dominował jeden potężny, gwałtowny i zazdrosny samiec Alfa, który rościł sobie prawo do wszystkich samic. Inne samce go zabiły – co wywołało u nich wyrzuty sumienia, bo prócz nienawiści czuli też miłość do swego ojca. Te wyrzuty sumienia stały się źródłem cywilizacji i kultury.

 

Kolejny z twórców współczesnej psychologii Carl Gustav Jung uznawać miał, że szatan to alter ego Boga, jego mroczna strona. W duchu Junga i Freuda Biblie interpretował były ksiądz i apostata Eugen Drewermann. Jego zdaniem „ewangelie są jedynie kompozycjami mitów, przez które pierwsi chrześcijanie wyrażali odwieczne pragnienie ludzkiego ducha, a głównym zadaniem egzegety powinna być właściwa psychoanalityczna interpretacja".

 

Według psychoanalitycznej interpretacji biblijnej historii o Adamie i Ewie „ukrytym sensem rozmowy węża z Ewą były napięcia i niepokoje związane z popędem, spowodowane przez istniejące zakazy". „Dla psychoanalityków raj to alegoria dzieciństwa. Adam i Ewa są w nim nadzy i nieświadomi własnej seksualności". Ewa dojrzewa seksualnie wcześniej i zrywa owoc poznania, czyli zdobywa seksualne samouświadomienie. Do samopoznania namawia ją wąż będący symbolem fallicznym. Dla jednego z psychoanalityków jabłko to symbol piersi a zerwanie owocu to symbol seksu. Kolejny głosił, że Ewa miała być matką Adama, a ich seks był stosunkiem kazirodczym. Jeszcze inny w Edenie widział matkę dającą dziecku bezpieczeństwo, które tracone jest przez dziecko, gdy wyrzynają mu się zęby, co u dziecka wywołuje traumę.

 

Dla katolików wyjątków niebezpieczna jest psychoanaliza uprawiana przez duchownych. Jednym z nich jest promowany w katolickich księgarniach, autor niezwykle popularnych publikacji wydawanych przez klerykalne wydawnictwa ojciec Anselm Grün, który doszukuje się uniwersalnych znaczeń w Biblii, wykorzystując freudyzm i jungizm.

 

Zdaniem Romana Zająca ojciec Anselm Grün jest znany ze swoich bezpodstawnych nadinterpretacji – między innymi twierdzi, że wskrzeszona przez Jezusa córka Jaira była anorektyczką, Zachariasz miał kompleks niższości, Syrofenicjanka matka była zaborcza wobec swojej córki, epileptyk uzdrowiony przez Jezusa cierpiał na epilepsję, bo ojciec w niego nie wierzył, kobieta cierpiąca na krwotok była hipochondryczką. Zakonnik psychoanalityk znany jest też z puszczania wodzy fantazji, gdy opisuje rzekome wydarzenia z Nowego Testamentu, których nie ma Ewangeliach.

 

Roman Zając w swojej książce stwierdza, że „w bardzo podobnym stylu jak Anselm Grün interpretuje Pismo Święte charyzmatyczny kaznodzieja o. Adam Szustak", który nad interpretuje w duchu pseudo psychoanalizy. Roman Zając uważa, że „takie nadinterpretacje są oczywiście bardzo naciągane i oderwane od sensu" rzeczywistego Biblii.

Jan Bodakowski