Żeby odpowiedzieć na to pytanie z jakimś marginesem błędu, warto rozpoznać sytuację i temu służą analizy, przeprowadzane przez dzienikarzy i politologów. Kto startuje, wypada więc zapytać.

Sondaże wykonywane na zlecenie, raz biorą pod uwagę jedność koalicji rządzącej, raz rozbijają poparcie na poszczególne partie, które ją tworzą. Czy Zjednoczona Prawica pozostanie sobą do 2023 roku? Skoro Jarosław Gowin (Porozumienie) stwierdził, że jedyną alternatywą dla rządu Zjednoczonej Prawicy są przyspieszone wybory, a ci, którzy tej alternatywy pragną - przedstawiciele partii opozycyjnej (PO, KO) apelują właśnie do tego polityka o wyjście z koalicji i dołączenie do opozycji. Więcej, on sam zapowiada powołanie nowego kandydata na RPO, który będzie miał poparcie Porozumienia. Jak wiadomo, opozycja może zachować się dwojako: poprzeć kandydaturę Bartłomieja Wróblewskiego zaprezentowanego przez PiS lub odrzucić go i czekać na nowego kandydata.

Czy ta sprawa stanie się kością niezgody w koalicji? Nie wiadomo, skoro jest nią także kwestia zapewnienia Polsce suwerenności w UE (o co zabiega Solidarna Polska), czy sprawa OFE, jeszcze w trakcie dyskusji... to tych rzeczy może się nazbierać cały worek.

Kto go weźmie na barki i odejdzie pierwszy, musi liczyć się z tym, co zapowiedział Rafał Trzaskowski: w przedterminowych wyborach opozycja się zjednoczy na wzór koalicji rządzącej, aby mieć większość i utworzyć rząd. Ale nie sposób pominąć, że właśnie dzieląc tę skórę na tym niedźwiedziu, opozycja zachęca usilnie Jarosława Gowina do dołączenia do niej, a on sam mówi o alternatywie dla Zjednoczonej Prawicy, którą są owe przedterminowe wybory.

 

Zdaje się, że Jarosław Kaczyński ma nad czym myśleć. Z jednej strony są ludzie, którzy dbają o interes Polski, z drugiej - ci, którzy są mile widziani w przeciwnym obozie.