Nad tym problemem pochyliło się Ministerstwo Edukacji i Nauki, które opracowuje nową podstawę programową i zapowiada zmiany w szkołach.

"Będzie my chcieli zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic. To +nic+ stało się powszechne na przykłąd w dużych miastach. I właśnie to +nic+ służy temu, by odbywały się podobne zbiegowiska, które kompletnie bezrefleksyjnie podchodzą do życia.

Nauka albo religii, albo etyki będzie obligatoryjna, by do młodzieży docierał jakikolwiek przekaz o systemie wartości." - stwierdził Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki. Dodał, że trzeba wykształcić nauczycieli etyki i napisać porządny podręcznik.

Minister zdementował opinię, która krzywdzi młodych ludzi: "Wbrew medialnej propagandzie, nie jest prawdą, że dzisiejsza młodzież wychodzi na ulice. Nie cała młodzież i ani nie większość młodzieży. A i wśród tych, którzy wychodzili, byli tacy, którzy traktowali to jako rodzaj zabawy" - co już  jest niepokojące, gdy wspomnieć akceptację dla aktów wandalizmu i nienawiści wobec miejsc kultu i pamięci.

Minister podsuwa pomysł angażowania młodych ludzi do instytucji pozarządowych, szczególnie tych lokalnych. Jako przykład podał ochotniczą straż pożarną. Warto zatem wskazać muzeum Straży Pożarnej w Niepokalanowie, aby uczniowie poznali jego historię i zafascynowali się nią. Są również potrzebne konkursy wiedzy historycznej, w których młodzież chętnie bierze udział.

A może, rzeczywiście, uda się powstrzymać rewolucję, która poza tym, że pożera swoje własne dzieci, nie czyni niczego dobrego?