Przede wszystkim, front dotyczy walki elektronicznej i o broń do tego celu zaapelowała Ukraina ustami swojego MSZ. Kułeba stwierdza, że zachodnia dyplomacja może powstrzymać agresora pod warunkiem, że za słowami pójdą czyny. Po czym apeluje o broń.

Inaczej mówiąc, Ukraina wzywa Zachód do obrony – a zatem, wkręca nas również w wojnę z Rosją. Przed tym przecież przestrzega Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin. Ukraina żąda i oczekuje gwarancji od Zachodu, a nie mówi, czy da sama coś w zamian jako obronę przed zaborcą. A my, jak to my, mamy znów w razie w, czekać na sojuszników jak w 1939?