„Biskupi podjęli także temat języka używanego w debacie publicznej i życiu społecznym. Papież Franciszek w swoim nauczaniu wielokrotnie wskazywał na wagę tzw. języka inkluzywnego, szczególnie w obliczu narastających podziałów, agresji werbalnej, języka nienawiści i działań wykluczających. Biskupi dostrzegając, że zjawiska te stały się częścią życia społecznego w Polsce, zachęcają Radę Społeczną KEP do przygotowania dokumentu, w którym podkreślona zostanie konieczność podjęcia działań sprzyjających budowaniu wzajemnego zrozumienia, łagodzeniu konfliktów oraz niwelowaniu istniejących podziałów.” – czytamy w dokumencie.

Czym właściwie jest tzw. mowa czy język nienawiści? Jak bardzo ta kategoria dotyka wolności słowa, a nawet – sumienia? Jak traktować hasło wykluczenia, skoro to katolicy i patrioci go doznają? To są bardzo poważne pytania, choć odpowiedzi na nie wydają się oczywiste – gdzieś tkwi błąd, brzemienny w skutki. Chyba, że jasno zostanie udowodnione, iż za mową nienawiści stoi rzeczywista lewica. Ale co, jeśli nawet ten postulat zostanie uznany za działanie wykluczające? Może nawet stwierdzenie, że z diabłem się nie rozmawia, zostanie tak opisane?

Zaniepokojeni zatem kierunkiem myślenia Pasterzy, powracamy jednak do ich komunikatu, aby znaleźć to, co warto zapamiętać: „Biskupi wyrazili wdzięczność Papieżowi Franciszkowi za ogłoszenie daty beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, kard. Stefana Wyszyńskiego. Zaapelowali, by przygotowania do tej uroczystości, która będzie miała miejsce 12 września, objęły cały kraj i stały się okazją do przypomnienia i pogłębienia nauczania tego wielkiego Polaka. Wskazali, że jego postać, tak mocno wpisana w niezwykle trudne czasy naszej Ojczyzny, może być dzisiaj inspiracją dla tych, którzy pragną pojednania społecznego i dobra powszechnego, a także poszanowania prawa ludzi wierzących do nieskrępowanego praktykowania i publicznego wyznawania wiary w naszym kraju.”

I to jest jasne, bo Prymas Polski na miarę Tysiąclecia praktykował – podobnie jak inni polscy męczennicy – niezwykłą wprost życzliwość do drugiego człowieka wraz z jednakże niezłomną postawą moralną i głębokimi wymaganiami etycznymi wobec każdego. Może o to chodziło biskupom, choć niepotrzebnie wpisali się w lewicową nowomowę, co rodzi pytanie o kierunek zapowiadanych zmian.