Ale najgorsze, że relatywizm wdziera się do naszej wiary. Dotyczy to głównie miłosierdzia Bożego i grzechowi przeciwko Duchowi Świętemu, który jako jedyny nie jest odpuszczany. A świadczą o tym słowa samego Jezusa zapisane w Ewangelii. Ten ciężki grzech dotyczy postawy, w której człowiek powołując się na miłosierdzie Boże, grzeszy świadomie do woli z nadzieją, że i tak wszystko zostanie mu odpuszczone. Ale jest także drugi kraniec takiej postawy. Człowiek upada tak nisko i przestaje wierzyć w miłosierdzie Boże, tracąc wszelką nadzieję, że go kiedykolwiek ogarnie. Tą beztroską ludzi wierzących, a z drugiej strony rozpaczą nie dającą żadnej nadziei cechuje się grzech przeciwko Duchowi Świętemu.  Za mało się taką postawę ludziom wierzącym uświadamia. Sama wiele lat borykałam się z tym problemem. Wielokrotnie pytałam się o to księży, którzy jednak nie potrafili mi tego wystarczająco wyjaśnić. Jeden z duszpasterzy powiedział nawet, że jest to grzech niesłychanie rzadki, w obecnych czasach w ogóle nie występujący, a dotyczący ludzi którzy oskarżali Jezusa o kontakty z diabłem. Dopiero podczas wywiadu, prof. Witold Kawecki wytłumaczył mi prosto tę kwestię.  

Najgorsze, że zacieranie granic między dobrem a złem, głoszenie, że nie ma takiej zdrady, takiej podłości, której Jezus by nie odpuścił, dotyczy obecnego papieża Franciszka, który głosi, że Jezus kocha nas bezwarunkowo, mimo bezeceństw, największego zaprzaństwa. Wiąże się to z rehabilitacją Judasza. Paweł Lisicki pisze: „Rehabilitacja Judasza, ogłoszenie jego zbawienia, rozszerzenie miłosierdzia tak, by obejmowało ono najgorsze możliwe zaprzaństwo i bluźnierstwo, jest aktem kluczowym. Bez tego duchowy przewrót nie będzie pełny i całkowity”.

W wydaniu na Wielki Czwartek w piśmie, które jest głosem Rzymu, w „L`Osservatore Romano” mogliśmy zobaczyć na stronie tytułowej obraz nagiego Pana Jezusa, usługującemu z czułością nieżywemu, przepasanemu czerwonym płótnem Judaszowi. Artykuł wstępny napisany przez redaktora naczelnego Andrea Monda nosi tytuł: „Judasz i skandal miłosierdzia”. Dla autora Judasz to” najbardziej tragiczna i niepokojąca postać” Nowego Testamentu. A zamieszczony obraz to swoisty komentarz do rozważań papieskich na temat możliwości zbawienia zdrajcy. Dalej Andrea Monda pisze, że na biurku Franciszka jest zdjęcie rzeźby z bazyliki św. Marii Magdaleny w Vezelay w Burgundii. Rzeźba ta ma przedstawiać Jezusa niosącego na swoich barkach Judasza. Zaś w papieskim gabinecie wisi właśnie obraz, który jest na okładce pisma. Tylko, że do tej pory nikt w ten sposób nie interpretował tych postaci, które nie są jednoznaczne. Zarówno postać z obrazu usługująca nieżywemu, jak i niosąca na swoich ramionach inną postać nie jest nigdzie nie podpisana, że jest to Jezus.

Dalej też nie jest mniej dziwnie. Z artykułu możemy się dowiedzieć, że nie powinniśmy się wstydzić za Judasza, który jest naszym bratem. W każdym z nas jest jakiś procent Judasza. Zaś pisarz Giuseppe Berto w innym artykule twierdzi, że tak odrażający obraz zdrajcy to jedynie dzieło czterech ewangelistów, którzy w ten sposób oczerniali Judasza.  Przytacza się także artykuł nieżyjącego już Giovanniego Papiniego, który forsował tezę, że Judasz nie mógł wydać Pana Jezusa dla 30 srebrników, bo to była zbyt mała suma.

Dlaczego mamy nie wierzyć słowom ewangelistów, że czyn Judasza to nie jakiś desperacki nieprzemyślany krok, ale zdrada, którą planował od dawna. To wykonany z zimna krwią akt zaprzaństwa. Judasz nie tylko zaparł się Jezusa, ale wcześniej spiskował z arcykapłanami i wydał Go na śmierć. Gdy zrozumiał swój odrażający czyn, popadł w rozpacz, uznał, że nie ma dla niego żadnego ratunku i powiesił się.  Wielokrotnie zastanawiano się, co by się stało, gdyby Judasz, do którego dotarł ogrom jego zdrady, zwrócił się do Jezusa, błagając Go o wybaczenie. Ale to są tylko dywagacje, nigdy nie dowiemy się, jak przebiegałaby historia alternatywna.

Nie można, tak jak robią to niektórzy, przeciwstawiać zdrady Judasza z zaparciem się Piotra. Piotr Mistrza nie zdradził, nie starczyło mu jedynie odwagi, aby w decydujących momentach przyznać się do Niego. Wykazał jednak wielką skruchę i gorzko zapłakał nad swoją słabością.

Jedno jest pewne – grzech przeciwko Duchowi Świętemu istnieje i tak jak powiedział Jezus nigdy nie będzie odpuszczony.

Iwona Galińska