Tzw. strajk kobiet, (od którego odcięła się Solidarność i kobiety) namieszał jednak w głowach i sercach młodych ludzi. Pewna nastolatka, znana z chodzenia z torbą w barwach pseudo-tęczy - do katolickiej szkoły, organizowała wydarzenia sympatyzujące z owym "strajkiem" mimo obowiązywania reguł sanitarnych.

Szkoła notując jej udział w tych wydarzeniach, zareagowała - usuwając zbuntowaną uczennicę ze swoich murów. I wtedy... Pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem Ci, kim jesteś - otóż, działanie szkoły wzbudziło furię lewicy (o czym można przeczytać na portalu Mediów Narodowych).

Fundacja Życie i Rodzina opracowała tekst petycji, którą można podpisać (tutaj...). Kluczowy fragment przypomina o konsekwencjach czynów nie tylko tej uczennicy:

"Mam nadzieję, że Państwa decyzja pozwoli jej zmienić swoje myślenie i da naukę, że za swoje działania trzeba ponosić odpowiedzialność. I nawet jeśli nasze dzieci tego nie rozumieją, to obowiązkiem prawdziwych wychowawców jest pomóc im to zrozumieć. Czasem w zdecydowany sposób. "

 

Wyraźmy poparcie dla szkoły, która ma teraz problemy.