Jak podaje (za PAP) portal Dzieje.pl: "celem sowieckich deportacji Polaków na wschód była eksterminacja elit oraz ogółu świadomej narodowo polskiej ludności. Miały one rozbić społeczną strukturę Kresów, dostarczając jednocześnie totalitarnemu imperium darmowej siły roboczej. Już w grudniu 1939 r. Rada Komisarzy Ludowych ZSRS podjęła decyzję o przeprowadzeniu pierwszej wywózki. Przez następne dwa miesiące trwały przygotowania do jej przeprowadzenia, w czasie których sporządzano listy i prowadzono „rozeznanie terenu”. Jej przebieg nadzorował osobiście Wsiewołod Mierkułow – zastępca szefa NKWD, Ławrientija Berii.

Deportacja przeprowadzona przez NKWD odbyła się w straszliwych warunkach, które dla wielu były wyrokiem śmierci. Temperatura dochodziła nawet do minus 40 stopni. Na spakowanie się wywożonym dawano od kilkudziesięciu do kilkunastu minut." - czytamy o pierwszym wysiedleniu. Drugie wcale nie było lepsze: "Zgodnie z przyjętymi założeniami deportacja miała objąć przedstawicieli polskich elit: rodziny urzędników państwowych i samorządowych, sędziów, prokuratorów, profesorów uczelni, wyższych rangą funkcjonariuszy więziennictwa oraz policji, kupców i przedsiębiorców. Do tej listy dołączono rodziny jeńców wojennych z Kozielska, Ostaszkowa i ze Starobielska. Zesłano łącznie ok. 61 tys. obywateli polskich, głównie do Kazachstanu." - podają Dzieje.pl.

Dlaczego było tak ważne, aby deportować polską inteligencję? Byli to ludzie, którzy tworzyli struktury - tak istotne dla przetrwania Narodu. Trzecia deportacja nastąpiła 29 czerwca 1940, a następna - 21/22 maja 1941 miała objąć kolejną grupę: Byli to m.in.: pracownicy urzędów państwowych, duchowni, przedsiębiorcy, osadnicy wojskowi, członkowie „partii kontrrewolucyjnych”. Lista obejmowała też rodziny przedstawicieli tych grup, także dzieci.

22 czerwca 1941 transporty zostały zaatakowane przez lotnictwo niemieckie. W płomieniach zginęło wtedy tysiące wysiedlonych.

 

W sumie według danych NKWD w czterech deportacjach zesłano ok. 340 tys. osób. Związek Sybiraków przyjmuje, że wywieziono w sumie 1,35 mln Polaków. Po dotarciu do stacji kolejowej najbliższej miejsca zesłania Polacy byli przewożeni lub docierali pieszo do kołchozów i sowchozów. Tam dowiadywali się, że jako „wrogowie ludu” spędzą tam 20 lat, a ich obowiązkiem jest cykliczne meldowanie się w miejscowych przedstawicielstwach NKWD.

 

Oczywiście, dziś można powiedzieć, że takie są prawa (czy raczej: takie jest bezprawie) wojny. Jednak - właśnie dlatego Polska rozumie Palestynę. Skład NKWD jest od pewnego czasu znany, co tłumaczy ludobójstwo w Katyniu i nie tylko.