Chodzi o Mszę Świętą, a ściślej - o ten typ Mszy, który potocznie nazwany jest Trydencką - od Soboru w Trydencie, który miał za cel stawić odpór błędom reformacji. Jak podaje LIfeSiteNews, nowy prefekt Kongregacji jest znany z gestów, które wierni odbierają jako wrogie tradycji łacińskiej w Kościele, a szczególnie - jako konkretne akty przeciw tej formie Mszy.

Spór jednak toczy się o coś ważniejszego, chodzi w nim o walkę ze świętością Mszy - walkę prowadzoną pod pretekstem troski o zdrowie. I tu trzeba zareagować, nawet jeśli ktoś nie lubi "Mszy Trydenckiej" i nie rozumie znaczenia łaciny jako uniwersalnego języka Kościoła - po prostu, trzeba zareagować na to, że COVID-19 staje się bożkiem, przed którym klękają nawet niektórzy duchowni. Natomiast ci sami duchowni nie zamierzają klęknąć przed Panem Jezusem Chrystusem w Najświętszym Sakramencie. Coraz częściej wybiera się postawę stojącą czy wręcz, tańczącą podczas tzw. uwielbienia, które jest wówczas jego karykaturą.

Nie chodzi teraz o to, gdzie tak się dzieje - ale o to, że to staje się coraz powszechniejsze, coraz popularniejsze. Dlatego niepokoi fakt, że abp Roche, który opowiada się za zakazem przyjmowania Komunii Świętej do ust i na klęcząco, a klęka tym samym właśnie przed bożkiem koronawirusa, dostał tak ważną funkcję.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że skoro abp Roche został mianowany sekretarzem Kongregacji Kultu Bożego, czyli prawą ręką kard. Saraha jeszcze przez Benedykta XVI, nie da się wkręcić w tę wojnę i zaskoczy nas wszystkich troską o świętość Mszy, o którą Ojcu Świętemu tak bardzo chodziło. Natomiast faktem jest, że Kościół się teraz spolaryzuje, jeśliby jednak do tej walki doszło.

Czekając na rozstrzygnięcie, módlmy się gorąco, aby to, co święte, świętym pozostało.