"W sprawie wyboru RPO nie ma żadnych ustaleń w umowie koalicyjnej, każda z partii może głosować tak, jak chce. Nie zmienię stanowiska, nawet gdyby miało to pociągnąć za sobą konsekwencje wyjścia z koalicji." - stwierdził Jarosław Gowin. - "Wierzę w lojalność wszystkich 13 posłów Porozumienia i w to, że żadne pokusy i naciski nie złamią nikogo z moich współpracowników. To będzie test na charakter. " - zapowiedział.

Przypomijmy, że kandydatką Prawa i Sprawiedliwości jest senator Lidia Staroń, a nie prof. Marcin Wiącek. Kandydaci mają pewne cechy wspólne, ale różnią się od siebie znacznie. O powodach poparcia prof. M. Wiącka przez Lewicę i opozycję już pisaliśmy.

Co zatem zamierza Jarosław Gowin, który stanął w tej chwili na rozdrożu? "Dostrzegam wiele przejawów wrogości wobec Porozumienia. Wypchnięcie partii z koalicji kończyłoby projekt Zjednoczonej Prawicy i oznaczałoby wejście Polski w fazę turbulencji." - podsumował. Przypomnijmy, na Gowina czekają politycy opozycji, którzy również stosują - może skuteczniejszy - system nacisków i zachęt.

 

Jak to się skończy?