Wczoraj sieć obiegło kilka niepokojących informacji: pierwsza pojawiła się na koncie żony Michała Dworczyka, szefa KPRM i wywołała poruszenie: „Skrzynka mailowa mojego męża Michała Dworczyka została zhakowana, utracony dostęp do konta na Facebooku.” Michał Dworczyk: „Z przykrością muszę poinformować, że moja skrzynka e-mail została zhakowana przez nieznane osoby. Sprawcami zostały skradzione dokumenty służbowe, które zawierają informacje niejawne i mogą być wykorzystane do wyrządzenia szkody bezpieczeństwu narodowemu RP, a także mogą być wykorzystane jako dowód rzekomej polskiej ingerencji w sprawy wewnętrzne Białorusi. Obecnie сzęść skradzionych dokumentów przeciekła do mediów i została już opublikowana na kanale w serwisie Telegram”

Michał Dworczyk wypracował oświadczenie, w którym zaprzecza, że na jego koncie były jakieś niejawne informacje i uspokaja wzburzonych, ale nie da się ukryć, że atak hakerski znalazł się w sieci ataków na … czołowe media na świecie oraz brytyjski serwis rządowy.

Ryszard Terlecki podsumował to zdarzenie niepokojącym stwierdzeniem: „Widocznie hakerzy okazali się sprawniejsi niż służby” – co wprowadza nas w stan zażenowania. Jak to jest możliwe? Na ogół, w przypadku gdy służby nie są bezstronne i biorą udział w ataku lub mając wiedzę o nim, nie przeciwdziałają  - co na jedno wychodzi.

Zatem… kto wydaje polecenia służbom w Polsce i jaki ma w tym cel? Czy ktoś pokusi się, by znaleźć rzeczywistą odpowiedź?