Proces trwa 30 lat

Temat zwrotu ziemi w Wilnie jest nie tylko aktualny, ale też trudny i bolesny dla większości byłych właścicieli zamieszkałych w Wilnie i na terenach podmiejskich, które stały się „stołecznymi w wyniku wcielenia w granice miasta – powstawania tzw. „wielkiego Wilna. Zaledwie 45 proc. pretendentów odzyskało swoją własność. Zarówno rozbudowa stolicy, urbanizacja podmiejskich terenów, jak i sławetna (i nie mająca precedensu w innych krajach) ustawa o możliwości przenoszenia ziemi, kiedy to majątek „nieruchomy” stał się „ruchomym”, wydatnie przyczyniły się do zahamowania przywracania własności. Procesowi temu wielkiej inercji nadało również wyraźne nastawienie decydentów, by zwrot ziemi prawowitym właścicielom, wśród których dominują osoby narodowości polskiej, utrudniać komplikując procedury, jak też zmieniając ustawy, wprowadzając ograniczenia i nawet wybiórczo interpretując akta prawne. Od chwili wejścia w życie ustawa o reformie rolnej zmieniała się wielokrotnie, najczęściej na niekorzyść prawowitych spadkobierców na Wileńszczyźnie. Trudno byłoby zaprzeczyć też temu, że na ten proces nie miała wpływu atrakcyjność i cena ziemi zarówno w stolicy, jak i na przylegających do niej terenach. Proces zwrotu ziemi na Wileńszczyźnie i w Wilnie doczekał się masowych protestów i aktywnych działań ze strony polskiej społeczności oraz reprezentujących ją przedstawicieli na różnych szczeblach władzy – zarówno wykonawczej, jak i ustawodawczej, którzy  poprzez inicjatywy poprawek do ustaw, konsultacje, monitorowanie sytuacji pomagają prawowitym właścicielom w odzyskaniu zagrabionego przed laty w procesie nacjonalizacji majątku. Cały ten zestaw środków i przyczyn nie potrafił jednak w ciągu 30 lat uczynić zadość właścicielom. Kolejne rządy obiecywały proces ten pomyślnie sfinalizować. Niestety, na terenie stolicy sprawa nie dotarła do mety. O stanie na dziś zachodzących procesach, osiągnięciach i porażkach w trudnej i wciąż aktualnej kwestii zwrotu ziemi rozmawiano na spotkaniu prezesa ZPL i przewodniczącego AWPL-ZChR Waldemara Tomaszewskiego oraz Danuty Narbut, zastępcy dyrektora administracji samorządu m. Wilna, nadzorującej zwrot ziemi w stolicy, w obecności posłów na Sejm RL z ramienia AWPL-ZChR, wicemer stolicy oraz radnych samorządu miasta Wilna z ramienia tejże partii z prezesami kół Wileńskiego Oddziału Miejskiego ZPL.

Zagajając spotkanie, Waldemar Tomaszewski w dużym skrócie przedstawił trwający trzy dziesięciolecia proces zwrotu ziemi w stolicy. Odnotował, że w ciągu tych lat reprezentanci polskiej społeczności (posłowie na Sejm RL, radni, pracownicy administracji samorządów) oraz zrzeszające ich organizacje (Związek Polaków na Litwie oraz AWPL-ZChR) starali się pomóc właścicielom w odzyskaniu własności, poczynieniu sukcesywnych kroków na drodze do restytucji, które to procesy bez tej pomocy jawiłyby się nam obecnie w jeszcze gorszym świetle: „Niektórym udało się pomóc, ale niestety, nie wszystkim. Jest jak jest, ale należy podkreślić, że gdyby nie upór i determinacja naszych organizacji, na pewno tzw. straty byłyby o wiele większe.

Proces restytucji rozpoczął się na mocy Ustawy z 1991 roku i już na samym jej starcie właściciele z terenów Wileńszczyzny doznali bolesnego ciosu – ustawa przewidywała tzw. przenosiny ziemi. Wyjątkowość sytuacji dodatkowo polegała na tym, że ziemia była oceniana według urodzajności, a nie rynkowej ceny. W ten sposób właściciele żyznej ziemi z prowincji otrzymywali „w zamian” pod Wilnem kilkakrotnie większe obszary. Ponadto w 1999 roku została przyjęta Ustawa ustalająca, że przenosić ziemię można po przekazaniu praw ziemskich dla dowolnej osoby – rozpoczął się proces „sprzedawania” prawa do zwrotu. Ponadto Ustawa z 1991 roku nie przewidywała zwrotu ziemi w naturze w miastach i praktycznie w ciągu 10 lat działki nie były projektowane. Jedynie w 2001 roku Sąd Konstytucyjny podjął uchwałę, że i w miastach wolna ziemia ma być zwracana w naturze. Jednak, jeżeli ta ziemia jest potrzebna miastu, to może nie być zwracana. Przewodniczący przypomniał również o tym, że do 1993 roku nie były uznawane dokumenty potwierdzające własność wydane przez państwo polskie w okresie międzywojnia, a innych po prostu nie mogło być i właściciele, oczywiście, ich nie posiadali. Z tego powodu dla nich zwrot ziemi opóźniony został praktycznie o dwa lata. Została przypomniana też stoczona batalia przez przedstawicieli społeczności polskiej z procesem formowania „wielkiego Wilna”, kiedy to ogromne tereny podwileńskie miały stać się miejskimi i tym samym przekreślić proces zwrotu ziemi w naturze ich mieszkańcom. Proces ten, dzięki determinacji miejscowych mieszkańców i ich reprezentantów, częściowo został zablokowany, „apetyt” na podwileńską ziemię ukrócono i dzięki temu ludzie mogli odzyskać swoją własność.

Problemy wyceny ziemi, wsi sznurowych i starania zaradzenie im

Mówiąc o trwającym procesie, europoseł podkreślił, że przyjęta przez decydentów decyzja o kompensacie pieniężnej i kategoryczne jej egzekwowanie (nawet z udziałem komorników) jest jednym z najgorszych rozwiązań, ponieważ wysokość kwoty płaconej za hektar jest nawet kilkakrotnie lub kilkadziesiąt (w zależności od miejsca) mniejsza niż rynkowa cena jednego ara ziemi w Wilnie. Zgoda na obowiązującą rekompensatę pieniężną przekreśla jakąkolwiek możliwość odzyskania ziemi lub pozyskania działki budowlanej.

 Po wielu poczynionych zabiegach, jak zaznaczył prezes ZPL, kompensata pieniężna nie jest już jedynym wyjściem dla byłych właścicieli, którzy w „wielkim Wilnie” czekają na zwrot zarówno poszczególnych działek, jak i ziemi w tzw. byłych wsiach sznurowych, których obecnie w obrębie miasta jest 62. Byłym właścicielom z tych wsi ziemia jest przydzielana „zbiorowo w postaci różnej wielkości działek. Odzyskanie tej własności komplikuje proces uzyskania zgody wszystkich potencjalnych właścicieli i nie zawsze odpowiedniej wielkości i atrakcyjne przyznawane tereny. Jednak, jak zaznaczył,  lepszym wyjściem jest odzyskiwanie tych działek i jednoczesne poszukiwanie i zgłaszanie do odpowiednich instytucji –  Narodowej Służby Rolnej – „wolnych” działek ziemi. Takie popdejście pozwala na zruszenie procesu zwrotu ziemi z martwego punktu.

Niestety, częste są przypadki, kiedy prawowici właściciele nadal, pomimo prawnych regulacji tego zabraniających, odsprzedają wnioski. Nadal  mają miejsce fakty skreślania ludzi z kolejek, m.in. w przypadku, kiedy zwoływani są w jednym dniu współwłaściciele i nie wszyscy się stawiają.  Ważnym działaniem na drodze uzyskania dodatkowych obszarów do zwrotu jest zgłaszanie prawa do działek, które dziś nie podlegają zwrotowi. Nawet w przypadku zawczasu wiadomej negatywnej odpowiedzi, daje to w przyszłości byłemu właścicielowi prawo do dochodzenia swoich praw w wypadku, gdyby działka nie została wykorzystana według zapowiedzianego przeznaczenia.

Kolejna inicjatywa ustawodawcza

Dążąc do zapewnienia byłym właścicielom ziemi w stolicy godnego odszkodowania za utraconą własność, posłowie z ramienia AWPL-ZChR w Sejmie Litwy zgłosili trzy poprawki do obowiązującej Ustawy o przywróceniu praw własności obywateli do zachowanych nieruchomości. Dotyczą one trzech artykułów tej Ustawy. 29 czerwca zostały one przyjęte w pierwszym czytaniu. Wyżej wspomniane poprawki zakładają m.in., że państwowe grunty na obszarach miejskich, wydzierżawione przez prywatny biznes, będą zwrócone w naturze prawowitym właścicielom, którzy w tym miejscu posiadali ziemię. Niezabudowane grunty miałyby być zwrócone w trybie natychmiastowym, zaś do zabudowanych zostałyby przywrócone prawa własności i przepisane umowy o dzierżawie z najemcami.

Właśnie taki tryb, jak zaznaczył prezes ZPL, obowiązuje na terenach wiejskich. Prawo nie musiałoby więc różnie działać w zależności od miejsca lokalizacji własności. Kolejna poprawka dotyczy przypadku, gdy działka zwracana w mieście jest mniejsza niż należna właścicielowi zgodnie z Ustawą. W tym wypadku miałaby być przekazana nieodpłatnie druga działka pod budownictwo indywidualne lub o innym przeznaczeniu w rozmiarze 0,04-0,15 ha.

Trzecia z poprawek mówi o tym, że za grunty miejskie, skupowane przez państwo, obywatele mieliby otrzymać na wiejskim terenie zalesioną działkę o identycznej wartości co należna im działka. Założenie jej mówi o tym, że złożyć wniosek w sprawie sposobu zmiany odszkodowania można by było do końca 2023 roku.

Aktualny stan i kolejne kroki

Waldemar Tomaszewski podkreślił też to, jak ważna jest aktywność osobista osób zainteresowanych zwrotem ziemi, ciekawienie się stanem procesów, kierowanie zapytań do odpowiednich instytucji i solidarność społeczności polskiej w niesieniu pomocy w odzyskaniu utraconej własności.

Wicedyrektor administracji samorządu miasta Wilna Danuta Narbut poinformowała zebranych, że obecnie w kolejce na pozyskanie działek w stolicy jest 2600 obywateli. Dzięki staraniom radnych z ramienia AWPL-ZChR i obecności w koalicji rządzącej w stołecznym samorządzie jest możliwość nadzorowania procesu zwrotu ziemi i zwiększenie liczby projektowanych działek pod budowę. Obecnie, jak zaznaczyła, jest zaprojektowanych 3500 działek. Wiadomo, że po przydzieleniu działek na pewno będą składane skargi, wiele osób będzie niezadowolonych, ale najważniejsze, by generalnie ten proces ruszył. Podkreśliła, że analizując sytuację i z informacji mieszkańców jest wiadome, że działki nie zawsze spełniają oczekiwania obywateli, dlatego zaprojektowano większą liczbę działek, by pretendenci mieli możliwość wyboru. Nawoływała więc, by oczekujący na zwrot ziemi w postaci działek śledzili pojawienie się kolejnych ofert. Wicedyrektor zaakcentowała, że każda nowa działka od razu po sformowaniu (tego samego dnia) ukazuje się na mapie zamieszczonej na stronie www.vilnius.lt. Wszyscy mogą śledzić ten proces i jest to bardzo ważne, zarówno ze względu na operatywne pozyskanie informacji, jak i służy samorządowi jako narzędzie samokontroli.

Danuta Narbut poinformowała również o tym, że przed dwoma tygodniami został zatwierdzony ogólny plan Wilna. Jest w nim wiele nowych rozwiązań, m.in. w kwestii formowania działek ziemi wsi sznurowych i na innych terenach, co ma być zrobione do 1 grudnia.  

Prelegenci akcentowali, by zainteresowani zwrotem ziemi zwracali się do radnych samorządu miasta, którzy będą im służyli pomocą w znalezieniu odpowiedniej informacji, doradzą, dokąd i w jakim trybie należy się zwracać w nurtujących ich kwestiach.

Prezes ZPL zaznaczył, że takie spotkania, nie tylko z prezesami, ale też z zainteresowanymi tematem zwrotu ziemi członkami kół, będą organizowane, by zaktywizować ten proces w stolicy. Odnotował też potrzebę omówienia z członkami kół Wileńskiego Oddziału Miejskiego przebiegu społecznego spisu ludności polskiej zainicjowanego przez ZPL, który koordynuje członek Rady ZPL Waldemar Urban. Społeczny spis ludności w mieście Wilnie wymaga szczególnej uwagi i zaangażowania, którego dotychczas brak.

Solidarność społeczności polskiej i aktywność, zarówno w wyżej wymienionych kwestiach, jak i w wielu innych nurtujących rodaków, wiele może zdziałać.

Janina Lisiewicz
Nasza Gazeta nr 12 (1438)