Podpowiada nam Raymond Kardynał Burke, w dwóch apelach skierowanych do laikatu. Choć oba są adresowane do konkretnych wspólnot, to możemy się w nich śmiało odnaleźć.

 

"Wrogowie Kościoła z radością nie tylko chwalą i promują zamęt i błędy w Kościele, ale także promują światową polityczną interpretację zarządzania Kościołem. Dla architektów świeckiego i upolitycznionego Kościoła ci, którzy przedstawiają to, czego Kościół zawsze nauczał i praktykował, są teraz wrogami Papieża. Doktryna i dyscyplina, które wraz ze świętym kultem są podstawowymi darami Chrystusa dla nas w Kościele – w istocie darem Jego samego – są teraz postrzegane jako narzędzia rzekomych sztywnych fundamentalistów, którzy próbują utrudnić duszpasterską opiekę nad wiernymi, jak tego pragnie papież Franciszek.W związku z tym pełnia władzy ( plenitudo potestatis) niezbędna do sprawowania urzędu Następcy św. Piotra jest fałszywie przedstawiana jako władza absolutna, zdradzając w ten sposób prymat następcy św. Piotra, który jest pierwszym wśród nas w posłuszeństwie do Chrystusa żywego dla nas w Kościele poprzez Tradycję Apostolską. Głosy świeckie promują wizerunek Papieża jako reformatora, który jest rewolucjonistą, czyli takiego, który podejmuje reformę Kościoła poprzez zerwanie z Tradycją, rządami wiary (regula fidei) i odpowiadającymi im rządami prawa (regula iuris). Ale urząd św. Piotra nie ma nic wspólnego z rewolucją, która jest przede wszystkim terminem politycznym i przyziemnym." - mówi Pasterz do wspólnoty CREDO -katolickiego laikatu w USA.

Następnie, klaruje wiernym, jak powinni patrzeć na obecną sytuację. Mają oddzielić nauczanie papieskie od wypowiedzi publicznych Papieża Franciszka. Miał nadzieję, że  Franciszek nie odetnie się od Magisterium, od tego, czego uroczyście nauczał Benedykt XVI. Podkreślił, że obowiązkiem wiernych jest posłuszeństwo - najpierw Bogu, a następnie hierarchii w Kościele - gdy naucza zgodnie z Nauką Pana Jezusa Chrystusa.

"Wierni są bowiem odpowiedzialni za pomoc swoim duszpasterzom w ochronie i rozwijaniu świętości Kościoła – to znaczy przestrzegania wszystkich zasad wiary i prawa – poprzez ujawnianie swoich trosk dotyczących spraw dotyczących dobro Kościoła. Warunkami wykonywania odpowiedzialności są: 1) integralność wiary i moralności; 2) szacunek dla urzędu pasterza – dokonanie koniecznego rozróżnienia między człowiekiem a kapłanem działającym w osobie Chrystusa Głowy i Pasterza trzody zawsze i wszędzie; oraz 3) szacunek dla tego, co jest pomocne i co szanuje godność zarówno duszpasterzy, jak i innych wiernych."  W tym kontekście wyjaśnił, że wierni nie mają obowiązku posłuszeństwa w sprawach sprzecznych z wiarą i moralnością (przytoczył przykład sanitaryzmu)- ale mają obowiązek pomóc w zachowaniu wiary mimo nacisków świata i władzy świeckiej.

Kardynał Raymond przestrzega przed schizmą, która jest wyrazem światowego myślenia: że wszystko w naszych rękach, a nie w Rękach Chrystusa: "Biorąc pod uwagę szczególny charakter prób Kościoła w naszych czasach, musimy szczególnie chronić naszą wiarę w Urząd Piotrowy i naszą miłość do Następcy św. Piotra, papieża Franciszka. W naszym myśleniu nie może być miejsca na sedewakantyzm, przekonanie, że obecny Biskup Rzymski nie zajmuje ważnej Stolicy Piotrowej z powodu błędów doktrynalnych i dyscyplinarnych, związanych z herezją modernizmu, które weszły do Kościoła i które pozwalają na kontynuację."  - upomina wiernych, którzy tęsknie spoglądają w historię Kościoła. Apeluje przy tym, byśmy modlili się żarliwie za Papieża Franciszka, "aby służył Chrystusowi z całym posłuszeństwem, z całą wielkodusznością." - czytamy.

"Szacunek dla Urzędu Piotrowego i obecnego Papieża Rzymskiego nie stanowi negacji poważnych wad doktrynalnych i dyscyplinarnych w życiu Kościoła, których usunięcie jest uroczystym obowiązkiem Biskupa Rzymskiego. Jednym z najtrudniejszych aspektów naszej wiary jest akceptacja przyzwolenia woli Boga. Z miłości do Kościoła pytamy, dlaczego nasz Pan pozwala mu cierpieć z powodu poważnych błędów dotyczących wiary i moralności. Ale nie bierzmy, w sposób światowy, spraw w swoje ręce, uznając, że Chrystus nie jest już pasterzem Swojego Kościoła na całym świecie, to znaczy przyjmując błędną pozycję sedewakantyzmu." - tymi słowami Kardynał Raymond mógłby powstrzymać schizmę, gdyby był lepiej słyszany w naszych środowiskach.

"Aby pozostać całkowicie zjednoczonym z Chrystusem, aby być jednym sercem z Najświętszym Sercem Jezusa, musimy iść do Najświętszej Maryi Panny, Matki Chrystusa i Matki Kościoła, aby naśladować jedność Jej Niepokalanego Serca z chwalebnie przebitym Sercem Jezusa i aby prosić o Jej macierzyńskie wstawiennictwo." - podsumował.

"W sposób szczególny powinniśmy modlić się za Kardynałów Kościoła, którzy są głównymi doradcami Biskupa Rzymskiego, aby byli prawdziwą pomocą Ojcu Świętemu w sprawowaniu jego urzędu jako „wieczystego i widzialnego źródła i fundamentu jedność zarówno biskupów, jak i całego grona wiernych”[23]. W takich czasach posługa kardynałów wymaga od nich szczególnej jasności i odwagi oraz gotowości do przyjęcia wszelkiego cierpienia, jakie jest wymagane, aby być wiernymi. Chrystusowi i Jego Kościołowi, „nawet do wylania ich krwi” („usque ad effusionem sanguinis”)." - oświadczył, ujawniając że jego współbracia nie stoją na wysokości zadania.

W drugim tekście, adresowanym do Zakonu Maltańskiego, którego jest Patronem - Kardynał Raymond Burke powtórzył słowa o zależności władzy w Kościele i wiary w sercach Pasterzy i wiernych:

"W tych dniach coraz większego zamieszania, błędów i podziałów w Kościele wielu wiernych czuje się opuszczonych, a nawet zdradzonych. Ale nigdy nie wolno nam zapominać, że Chrystus jest prawdziwą Głową Kościoła i że Biskup Rzymu i biskupi pozostający z Nim w jedności, a także kapłani, główni współpracownicy Biskupów, służą nam wiernie w takim stopniu, w jakim Mu służą, posłusznie we wszystkim. W ten sposób, pełniąc funkcję nauczycieli wiary, kapłanów kultu Bożego i strażników zdrowej dyscypliny, prowadzą nas do Chrystusa i pomagają nam coraz bardziej wzrastać w naszej wiedzy, miłości i służbie dla Niego."  - podkreślił, prostując nasze myślenie, zagmatwane przez niewierności.

Opowiedział o Królestwie Pana Jezusa Chrystusa, co samo w sobie jest tematem na artykuł. Tu wspomnimy tylko, że zaznaczył związek królowania ze służbą, bycia sługą - z byciem królem. To mogło trafić do wrażliwości Kawalerów i Dam Maltańskich, ale Kardynał Raymond przypomniał im, do czego zostali powołani: do obrony wiary i troski o ubogich. Choć potrzebne są te obie posługi, w tej chwili trzeba mówić o obronie wiary, jednocześnie troszcząc się o podopiecznych. Bo czasy mamy takie, że krótko mówiąc, masoneria narzuca ton, trzeba więc mieć swój własny, katolicki - pamiętając by nie wchodzić w rozmowę z diabłem.

Co jest naszą mową, silniejszą od słów? Wiara... pełna poświęcenia i ofiary, to jest to, czego masoni nie potrafią, choć niby się tego uczą. Pasterz mówiąc do Kawalerów i Dam Maltańskich uświadomił im, że nie ma dla katolika drogi wspólnej z masonerią. Jest tylko modlitwa o nawrócenie i troska o własne uświęcenie - czego uczył nas św. Ojciec Maksymilian.

Przywrócenie wszystkiego w Chrystusie - jest celem Kościoła, bo nie ma sensu przywracać czegokolwiek z historii bez Niego. Dlatego wysłuchajmy Kardynała Raymonda, gdy wyznacza kierunek dla katolickiego laikatu. Oddajmy się władzy Bożej, modląc się gorąco za tych, którzy nas powinni prowadzić do Boga i Bogurodzicy. Jej Niepokalanemu Sercu powierzmy tę sprawę.