Benedykt XVI jest osobą starszą, ale nie mamy go za dziadka, lecz ojca. Posłuchajmy, co mówi nam ojciec: "Doktryna musi rozwijać się w wierze i z wiary, a nie stać obok niej" -  to bardzo ostre upomnienie. Nie sposób pomyśleć o doktrynie, która stałaby się swoim zaprzeczeniem, a jednak - to niebezpieczeństwo dostrzega Papież. I chociaż robi co tylko jest w stanie, aby oświetlać drogę Franciszkowi, to jednak czasem zabiera głos po to, aby zainterweniować przeciw niewierze.

Co takiego mówi Benedykt XVI do Kościoła w Niemczech? „Dopóki w oficjalnych tekstach kościelnych przemawiać będzie tylko urząd, a nie serce i duch, dopóty trwać będzie exodus ze świata wiary"  - ocenił. To serce ma być wierne, ten duch ma być chrystusowy.

Tymczasem, w Niemczech - ale czy tylko tam? - dochodzi do zjawiska, które Benedykt trafnie zdiagnozował: „w instytucjach kościelnych - szpitalach, szkołach, Caritas - na decydujących stanowiskach zaangażowanych jest wiele osób, które nie podzielają wewnętrznej misji Kościoła, a tym samym w wielu przypadkach zaciemniają świadectwo tej instytucji". Jego zdaniem oficjalne teksty Kościoła w Niemczech są w dużej mierze pisane przez ludzi, dla których wiara jest tylko oficjalna.

"W tym sensie muszę przyznać, że w przypadku dużej części oficjalnych tekstów kościelnych w Niemczech słowo „oficjalny Kościół" rzeczywiście ma zastosowanie" - podkreśla. Cały problem z niewiernościami pochodzi nie z dialogu ze światem, którym zasłaniają się reformatorzy, ale z braku wiary, a zapytajmy czego ten brak dotyczy... i okaże się, że statystyki są miażdżące - prawie 50% katolików nie wierzy w rzeczywistą Obecność Pana Jezusa Chrystusa w Przenajświętszym Sakramencie. Co prawda, statystyki można spreparować do swoich celów, ale faktem jest, że w trakcie pandemii spora grupa osób nie powróciła do swoich parafii po złagodzeniu obostrzeń. Część z nich zadowala się transmisją Mszy Świętej online czy w radiu lub telewizji, ale część po prostu, odeszła z Kościoła, choć uważa się za wierzących. Natomiast debat o tym, jak Kościół powinien się dostosować do ciągle nowych czasów- jest multum, i to w sieci, i w życiu.

Benedykt nie pyta o źle lub lepiej pojętą tolerancję, zjawiska demoralizacji, deprawację - on to wszystko wie i dostrzega, a wskazuje na podstawę problemu: brak wiary, który przekłada się na brak świadectwa. Weźmy sobie do serca ten list, bo przykład Niemiec powinien być dla nas ostrzeżeniem.