Na początku 1944 r. nacierająca na Niemców Armia Czerwona przekroczyła granicę Rzeczypospolitej.  Po odrzuceniu wysuniętej przez władze RP oferty współdziałania wojskowego z Sowietami, 12 stycznia komendant główny Armii Krajowej  gen. Tadeusz Komorowski wydał rozkaz nr 126, zapowiadający wsparcie Armii Czerwonej w walce z Niemcami, "w miarę naszych sił i interesów państwowych". Tak rozpoczęła się akcja "Burza", która miała na celu m.in. uświadomienie władzom sowieckim, że na wyzwolonych z okupacji niemieckiej terenach Polski, w granicach sprzed 1939, gospodarzami są Polacy, uznający władzę Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, który był jedynym reprezentantem państwa polskiego. Zanegowany został aliancki podział na strefy operacyjne, w myśl którego Polska znajdowała się w sowieckiej strefie operacyjnej.

Image
 

Początkowo plan „Burzy” nie przewidywał powstania w stolicy, jednak 31 lipca 1944 r., po rozmowach między komendantem AK gen. Tadeuszem Komorowskim-Borem i delegatem rządu na kraj Janem S. Jankowskim, ustalono na dzień 1 sierpnia 1944 r. godz. 17 (godzina W) termin wybuchu powstania w Warszawie. Podjęta decyzja była spowodowana obawą przed przejęciem władzy w stolicy przez proradziecką Armię Ludową i Armię Czerwoną.

Powstańcy stanęli do walki mając w swoich szeregach 36 tys. żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i mniejszych formacji, dysponując małą ilością sprzętu i słabym uzbrojeniem. Przeciwko nim stanęły doborowe oddziały niemieckie, wyposażone w bardzo dobry sprzęt (broń pancerna, artyleria, lotnictwo). Pomimo rażącej dysproporcji, powstańcy opierali się przez 63 dni, dając wyjątkowe świadectwo odwagi. Zginęły tysiące warszawiaków, a niemiecki okupant po ustaniu działań zbrojnych, niemal całkowicie zrównał z ziemią lewobrzeżną część miasta.

Niezłomny duch żołnierzy powstania jest odtąd inspiracją dla kolejnych pokoleń Polaków, nie tylko mieszkających w Warszawie. Są wzorem również dla nas. Dlatego w rocznicę wybuchu sierpniowej insurekcji oddajemy hołd ich męstwu i chylimy głowy przed cieniami poległych i pomordowanych.