Na stronie Tygodnika Solidarność zamieszczono sondę: "Czy wziąłbyś udział w Powstaniu Warszawskim?" Jak dotąd, 54% za, 37% przeciw, 9% nie wie. Czyli właściwie, połowa społeczeństwa poszłaby walczyć... Czy to są dane miarodajne? Jak wyglądałby zryw?

Po pierwsze, nie liczylibyśmy tak bardzo na sojuszników - jeśli w Powstaniu mieliby wziąć udział ludzie młodzi, którzy są jednocześnie pełni podziwu dla Powstańców jak i krytyczni wobec przywódców.

Po drugie, nie byłoby takiego posłuszeństwa, co mogłoby sprawić, że część osób uciekłaby z pola walki. Po trzecie, rozkwitłaby może większa kreatywność, ale większość młodzieży byłaby zaskoczona nieodwracalnością śmierci.

Jak odpowiedzieli dziennikarze?

 

"Walczyłbym. Biłbym się. Chwała. 44" - napisał Sławomir Jastrzębowski, szef Salonu24 i były naczelny Superexpressu.

- "Już wielokrotnie tu pisałem w ubiegłych latach, że bym walczył. To oczywiste, że trzeba bronić ojczyzny." - napisał Marcin Dobski dziennikarz Salonu24. Obie wypowiedzi zostały mocno skrytykowane przez Twitternautów, ale pragnienie walki zostało zaakcentowane.

Patrząc na kolorowe i radosne Marsze Powstania Warszawskiego, czy inne obchody poświęcone pamięci jego rocznic, można faktycznie mieć nadzieję, że dużo osób zgłosiłoby się do walki. Ale czy umielibyśmy się posługiwać bronią? Czy bylibyśmy w stanie ocenić siły wroga? Czy wszechobecny pacyfizm nie sprawiłby, że czekalibyśmy na nowy etap tej gry? Krytyczne komentarze paradoksalnie mogą być poważniejsze, jeśli zawierają autentyczny namysł nad obecną sytuacją.

Cześć i chwała bohaterom. Czy dziś umielibyśmy ich naśladować?