Kupujemy w dyskontach. 70% osób w dużych miastach, w mniejszych nawet 78% zaopatruje się w żywność w sklepach typu Biedronka czy Lidl. W dużych sklepach i hipermarketach kupuje 14%, w małych sklepach osiedlowych 12%, wyłącznie w sklepikach osiedlowych 8%, a 38% tamże wpada po drobne zakupy.

Dla większości osób ważna jest odległość od miejsca zamieszkania: 82% klientów chce, żeby sklep był blisko domu. Te preferencje się zmieniają pod wpływem trwania stanu epidemicznego. Coraz więcej ludzi chce mieć sklep w pobliżu.

Można się zastanowić nad faktem, że w osiedlowych sklepikach kupuje stale tak nikły procent Polaków. Czyżby kampania "Swój do swego po swoje" – trafiła w ścianę? Po pierwsze, w tych sklepikach jest o wiele drożej. Po drugie, nie ma wcale pewności, że są polskie. Wiemy, że strategia dużych zagranicznych sklepów jest nastawiona na wykoszenie drobnej konkurencji, ale czy mniejsze dyskonty nie mają przypadkiem tego samego celu? Coś musi się zmienić, abyśmy nie dawali się zwodzić…