"Stulecie Winnych" przedstawia losy tytułowej rodziny mieszkającej w podwarszawskim Brwinowie. Opowieść rozpoczyna się tuż przed wybuchem I wojny światowej, kiedy to na świat przychodzą dwie bliźniaczki, córki Stanisława i Katarzyny Winnych: Ania i Mania. Niestety, Katarzyna umiera wkrótce po urodzeniu córek, na domiar złego wybucha wojna. Od tej pory widz może śledzić losy rodziny w czasach straszliwego konfliktu jak i w spokojniejszych latach istnienia II Rzeczpospolitej. Najważniejszymi bohaterkami pozostają jednak Ania i Mania. Dziewczęta dorastają w wolnej Polsce, przeżywają chwile piękne oraz pełne rozpaczy, jednocześnie spotykając na swej drodze postaci historyczne: Jarosława Iwaszkiewicza, Stanisława Lilpopa, Janusza Korczaka.

 

Nie będę owijał w bawełnę: "Stulecie Winnych" to świetny serial powstały na podstawie świetnej książki. Ukazanie losów zwykłych Polaków z historią ich ojczyzny w tle tworzy monumentalną, a jednocześnie mocno kameralną opowieść. Winni są niejako "uwikłani" w historię: dotykają ich wojny światowa i polsko-bolszewicka, a później rosnący niepokój dotyczący gróźb ze strony nazistowskich Niemiec. Jednocześnie najważniejsza jest tu historia w skali mikro, losy poszczególnych członków rodziny. Przemoc domowa, alkoholizm, młodzieńcze marzenia i pierwsze miłości wpisują się w przeszłość naszego kraju dobitnie pokazując, że niezależnie od epoki oraz przełomowych wydarzeń historycznych blaski i cienie życia wyglądają bardzo podobnie.

 

Doborowa obsada aktorska również przyczynia się do przyjemności wynikającej z obcowania z serialem i wymienienie wszystkich świetnie zagranych postaci zajęłoby zbyt wiele miejsca. Pozwolę więc ograniczyć się do pochwał ról Kingi Preis jako Bronisławy Winnej, Jana Wieczorkowskiego jako Stanisława Winnego, Weroniki Humaj jako Ani Winnej i Karoliny Baci jako Mani Winnej. Aktorzy nie tylko wiarygodnie zagrali emocje swoich postaci, ale również przemiany zachodzące w nich na przestrzeni lat stanowiące sumę ich doświadczeń. Przykładowo Ania i Mania z chichoczących podlotków stają się młodymi kobietami, których dotykają dorosłe problemy wynikające nie tylko z uwarunkowań historycznych. Stanisław z człowieka pełnego nadziei, a jednocześnie nieco niepewnego staje się zahartowanym w życiu mężczyzną i wspaniałym ojcem dla swoich córek. Bronisława zaś coraz bardziej jawi się jako spoiwo rodziny na przekór przeciwnościom losu.

 

Czy serial ma jakieś wady? Tak, ale nie są one czymś wpływającym negatywnie na jego odbiór. Czasami przeskoki czasowe między odcinkami są zbyt duże (w końcu twórcy musieli zmieścić 25 lat akcji w 13 odcinkach) przez co pewne wydarzenia historyczne nie są zbyt mocno zaakcentowane. Jednak jako całość pierwsza seria "Stulecia Winnych" prezentuje się wyśmienicie. Pokazuje I wojnę światową i dwudziestolecie międzywojenne z perspektywy zwykłych ludzi z ich codziennymi problemami. Polskie produkcje dziejące się w tym okresie kojarzą się raczej z fabularyzowanymi biografiami polityków czy gwiazd a nie właśnie takich zwykłych rodzin (choć, oczywiście, od tej reguły istnieją wyjątki). Cieszy więc, fakt, że taki serial powstał. Serdecznie polecam jego obejrzenie, jeśli jeszcze Państwo tego nie zrobili.

 

Stefan Dziekoński