W niedzielę 22 września przedstawiciele 740 grup modlitewnych zebrali się w San Giovanni Rotondo, duchowym ruchu, który rozwijał się w błyskawicznym tempie. Ojciec Pio czuł się tego ranka źle. O 4.30 wszedł do zakrystii, aby przygotować się do Mszy, która miała rozpocząć się jak zwykle o 5.00. Ponieważ był to wielki dzień świąteczny, byłaby to uroczysta msza, czyli śpiewana msza, co było żmudnym zadaniem dla Ojca Pio. Fizycznie nie był w stanie tego zrobić. Narzekał na to, ale nadal nie wiedzą dlaczego, nie został wysłuchany. Jego spowiednik, ojciec Raffaele da San 'Elia, mówi w swoim świadectwie, że kiedy Ojciec Pio dowiedział się, że będzie to Msza śpiewana, był bardzo zdenerwowany i powiedział: „A jeśli nie mogę tego zrobić?". Odpowiedź brzmiała: „To jest tak zaaranżowane" i Ojciec Pio był posłuszny. 
 
To była ostatnia samopoświęcona msza i było to dla niego nadludzkie zadanie. Istnieje nagranie dźwiękowe tej usługi. Wykonano również wiele zdjęć tego serwisu. W nagraniu dźwiękowym słychać zmęczony i drżący głos Ojca Pio; na zdjęciach widać jego wykrzywioną twarz. W przedmowie jego głos był tak słaby, że nie mógł go zaśpiewać, ale musiał przeczytać. Nieco później stracił panowanie nad sobą i stracił rozum: zamiast Modlitwy Pańskiej użył przedmowy. Upadł pod koniec mszy. Był bezsilny i trzeba go było zawieźć do zakrystii. Po rozebraniu go z szat zabrano go do celi i położono do łóżka, gdzie spał przez kilka godzin. Potem znowu chciał wstać. O 10.30 podszedł do okna chóru, by pobłogosławić tłum. O 18:00 udał się na swoje stałe miejsce w lewym górnym rogu plebanii i wziął udział w wieczornej mszy. Pod koniec mszy próbował pobłogosławić lud, ale nie było to już możliwe. Siedział tam, skłonił się nisko, nie mogąc się ruszyć. Jego współbracia podnieśli go, wsadzili na wózek inwalidzki i zawieźli do celi.
 
Następnej nocy 23 września o 2:30 zmarł Ojciec Pio.
 

Ewelina Borger